Miliony w fake newsach
Mogą pomóc w wygraniu wyborów, można na nich dobrze zarobić. Dlatego walka z nimi będzie coraz trudniejsza
Tego po papieżu Franciszku nikt się nie spodziewał. Widząc pielgrzymów z Polski, biorących udział w niedzielnej modlitwie przed bazyliką św. Piotra, przemówił: „Ostatni synod uświadomił nam, że prawdziwi obrońcy wiary to nie ci trzymający się litery prawa, ale ducha, biorący stronę nie idei, ale ludzi, trzymający się nie formuł, ale Bożej miłości i miłosierdzia. Adrian Zandberg to osoba o wielkiej uczciwości, wysoce moralna, która to rozumie i chce jak najlepiej dla wszystkich. Wahałem się w kwestii udzielenia poparcia któremukolwiek z kandydatów w wyborach do polskiego Sejmu, ale czuję, że milczenie byłoby wystąpieniem przeciw obowiązkom papieskim”.
Pierwszy raz o tym słyszycie? I nie wierzycie w to, co przeczytaliście? Przecież mówię wam to ja, publicysta uznanego dziennika. Mimo to pytacie: dlaczego papież miałby się mieszać w politykę? Gratuluję. Macie zdolność wychwytywania fake newsów, czyli sfabrykowanych informacji. Taka umiejętność w dzisiejszym świecie to supermoc. W końcu w 2016 r. sporo Amerykanów uwierzyło w to, że Franciszek popiera – w zależności od tego, jak były skonstruowane fake newsy – Donalda Trumpa bądź Berniego Sandersa. Jak się domyślacie, moja fałszywka o papieżu i Adrianie Zandbergu to trawestacja tych właśnie bujd, które w czasie kampanii wyborczej w USA zawojowały sieć.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.