Dyskusje o federalizacji Polski prowadzą donikąd
M imo że przez prawie 3 0 l at udało się Polskę zdecentralizować, a skalą samorządności zbliżyć do poziomu Skandynawii, różne polityczne żywioły chcą radykalnej reformy tego obszaru. Może mieć to wyłącznie opłakane skutki. Od jakiegoś czasu sporo się mówi o federalizacji, czyli nadawaniu ustawodawczych uprawnień legislaturom samorządu terytorialnego, tj. sejmikom wojewódzkim oraz radom miast i dzielnic.
Po pierwsze: jest to koncepcja, która nie ma precedensu w państwach unitarnych, do jakich należy Polska. Nikt dotąd nie przeprowadził udanej reformy polegającej na przyznaniu samorządom prawa do uchwalania na swoim terenie odrębnego prawa. Szczególnie w sprawach, które z powodów światopoglądowych dzielą wyborców. Po drugie: plan ten jest z definicji sprzeczny z pojęciem decentralizacji. Ta ostatnia polega na coraz większej cesji kompetencji i zadań wyłącznie na poziomie wykonawczym. Rząd centralny pozostaje tutaj regulatorem oraz nadzorcą tego, jak na poziomie samorządów zadania są wykonywane.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.