Dyskusje o federalizacji Polski prowadzą donikąd
M imo że przez prawie 3 0 l at udało się Polskę zdecentralizować, a skalą samorządności zbliżyć do poziomu Skandynawii, różne polityczne żywioły chcą radykalnej reformy tego obszaru. Może mieć to wyłącznie opłakane skutki. Od jakiegoś czasu sporo się mówi o federalizacji, czyli nadawaniu ustawodawczych uprawnień legislaturom samorządu terytorialnego, tj. sejmikom wojewódzkim oraz radom miast i dzielnic.
Po pierwsze: jest to koncepcja, która nie ma precedensu w państwach unitarnych, do jakich należy Polska. Nikt dotąd nie przeprowadził udanej reformy polegającej na przyznaniu samorządom prawa do uchwalania na swoim terenie odrębnego prawa. Szczególnie w sprawach, które z powodów światopoglądowych dzielą wyborców. Po drugie: plan ten jest z definicji sprzeczny z pojęciem decentralizacji. Ta ostatnia polega na coraz większej cesji kompetencji i zadań wyłącznie na poziomie wykonawczym. Rząd centralny pozostaje tutaj regulatorem oraz nadzorcą tego, jak na poziomie samorządów zadania są wykonywane.
Po trzecie: nadawanie sejmikom kompetencji prawotwórczych wprowadzi konstytucyjny chaos, którego nie da się ogarnąć. Bo nagle Pomorskie zliberalizuje przepisy dotyczące okoliczności przerywania ciąży, a Podkarpackie je zaostrzy. Jeżeli nie poradziłyby sobie z nimi wojewódzkie sądy administracyjne, to jak z tego wybrnie Trybunał Konstytucyjny? Dlaczego miałby obie lokalne ustawy, na pierwszy rzut oka niezgodne z polskim prawem, uznać za legalne? Poza sporem formalnoprawnym groziłoby to też pełzającą wojną domową, bo regiony stanęłyby nagle w obliczu ogromnego konfliktu ideologicznego. I zaczęłaby się, oczywiście na kanwie różnic światopoglądowych, niewyobrażalna wewnętrzna migracja. Zwolennicy aborcji z Podkarpacia przenieśliby się na Pomorze. W radykalnej wersji tego scenariusza nasza mapa stałaby się naprawdę jednym z tych memów, które zwykle krążą po wyborach: jest Polska Jednej Partii i Polska Drugiej Partii, podzielone nie tylko symbolicznym, ale całkiem realnym murem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.