Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Żądania reparacji zatrują nasze stosunki z Niemcami

10 czerwca 2019
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

D obre kilka lat zajęło niemieckim politykom i opinii publicznej pogodzenie się z faktem zmiany władzy w Polsce. Prawo i Sprawiedliwość na początku traktowane było jako zło wcielone. Taki obraz nadal kultywuje większość niemieckich mediów. Zmiana widoczna jest natomiast w głosach dochodzących z Bundestagu i urzędu kanclerskiego. W koalicji chadeków i socjaldemokratów, która od ponad roku rządzi w RFN, zaczyna przeważać podejście pragmatyczne. W szczególności w CDU wielu kluczowych polityków widzi w Warszawie nie grabarza praworządności i demokracji, ale po prostu ważnego partnera Niemiec i politycznego gracza, bez którego trudno decydować o kierunku rozwoju Unii Europejskiej. Przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schäuble, minister gospodarki Peter Altmaier, czy sama kanclerz Angela Merkel pewnie bez problemu potrafią sobie wyobrazić dalszą współpracę z PiS także po jesiennych wyborach parlamentarnych w Polsce. To nie oznacza jednak, że Berlin będzie trzymał kciuki za ekipę Jarosława Kaczyńskiego. Nadzieja, że opozycji uda się wybory w Polsce wygrać, wciąż łączy różne partie zasiadające w Bundestagu.

Ten wciąż niewielki kredyt zaufania, który politycy PiS uzbierali sobie w trakcie czterech lat kontaktów z Berlinem, może wkrótce gwałtownie stopnieć. Na dwa miesiące przed wyborami w Polsce planowane jest opublikowanie raportu o polskich stratach poniesionych w czasie II wojny światowej. Zespół pod kierownictwem posła PiS Arkadiusza Mularczyka oszacował w tym dokumencie wysokość odszkodowań, jakie Niemcy są winni Polsce. Wiemy, że prace nad dokumentem zostały ukończone i że wysokość roszczeń jest bliska 1 biliona dolarów.

Trudno sobie wyobrazić, żeby zgodnie z obecnymi planami raport ujrzał światło dzienne 1 września, tzn. w 80. rocznicę rozpoczęcia II wojny światowej. W tym dniu prezydent RFN Frank-Walter Steinmeier będzie razem z prezydentem Andrzejem Dudą wspólnie oddawał cześć ofiarom wojny w Wieluniu. Tam Luftwaffe zrzuciło pierwsze bomby na śpiących jeszcze mieszkańców. Wspólny udział prezydentów w ceremoniach to symbol trudnego pojednania i chyba nikomu nie zależy, żeby został on przysłonięty przez publikację wysokości roszczeń. Natomiast nawet przesunięcie premiery na późniejszy termin nie zmniejszy wymiaru kryzysu, jaki nastąpi w relacjach obu państw.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.