Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Czasami przyszłość jest za tobą

Użytkownicy australijskiego języka kuuk thaayorre odnoszą się w określaniu czasu i następstwa zdarzeń nie do własnego ciała, lecz do ruchu słońca na niebie
Użytkownicy australijskiego języka kuuk thaayorre odnoszą się w określaniu czasu i następstwa zdarzeń nie do własnego ciała, lecz do ruchu słońca na niebiefot. Ozimages/Alamy Stock Photo/BE&W
1 sierpnia 2025
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Oczywiste dla nas, użytkowników języków indoeuropejskich, wyobrażenia na temat porządku czasu – że np. przyszłość następuje po przeszłości via teraźniejszość – mogą być zakwestionowane

To ciekawe, jak nieustannie powracają tematy, które zajmowały ludzkość od zamierzchłych czasów. Czy ludzki umysł dysponuje uniwersalnymi ideami dotyczącymi rzeczywistości, bo są one wrodzone (albo ulokowane w jakiejś przestrzeni metafizycznej)? A może po prostu każdy jest w stanie nauczyć się ich, doświadczając zmysłami i rozumowo fizykalnej natury świata? Może zaś jest jeszcze inaczej – żadne pojęcia uniwersalnie nie istnieją, będąc tylko wytworami mowy? Ten starożytny spór, zwany – w dużym skrócie i przybliżeniu – sporem o uniwersalia, nie tylko powracał wielokrotnie w historii filozofii, lecz także przez wieki wyznaczał jej główne nurty (i pobudzał myślicieli do prób przezwyciężenia owych sprzeczności).

Nieoczekiwanie spór o uniwersalia, a ściślej: spór o to, co wrodzone, a co nabyte kulturowo, zaprojektował też w dużej mierze obszar problemowy XX-wiecznego językoznawstwa. Z jednej strony mamy koncepcje Noama Chomsky’ego dotyczące gramatyki uniwersalnej i głębokich struktur poznawczych, z którymi przychodzimy na świat, a które – na zasadzie zautomatyzowanego modułu w mózgu – ułatwiają nam przyswajanie rodzimego języka. Z drugiej choćby funkcjonalistów w rodzaju M.A.K. Hallidaya, postulujących czysto społeczny, negocjacyjno-normatywny charakter uczenia się języka przez dziecko. Z trzeciej wreszcie relatywistów, którzy twierdzą, że języki – jako produkty ewolucji kulturowej – nie pasują do żadnego sztywnego, idealnego wzorca, a w dodatku dogłębne różnice między nimi mają zwrotny wpływ na sposoby myślenia i poznania, jakie prezentują ich użytkownicy. Relatywizm językowy – wywodzący się ze sformułowanych przed stuleciem koncepcji amerykańskich antropologów Edwarda Sapira i Benjamina Whorfa – funkcjonował przez dekady na marginesie lingwistyki, uznawany za teorię nieudowodnioną i generalnie słabo ugruntowaną w badaniach empirycznych. Ale to się zmienia.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.