Przypadek, który pisze historię [GRAPE]
„Zamach nigdy nie zmienił historii świata”. Tak powiedział Benjamin Disraeli, brytyjski premier, pisarz i architekt nowoczesnego konserwatyzmu, po zabiciu prezydenta Stanów Zjednoczonych Abrahama Lincolna.
Gdyby Disraeli mógł dziś zajrzeć do danych zebranych przez dwóch ekonomistów, Benjamina Jonesa (Northwestern University) i Benjamina Olkena (MIT), być może zmieniłby zdanie. Ich analiza pokazuje – w zaskakująco chłodny sposób – że historia potyka się o przypadek częściej, niż chcieliby to przyznać kronikarze ludzkich dziejów.
Dane zgromadzone przez badaczy obejmują 298 prób zabójstwa przywódców z lat 1875–2004; w 251 przypadkach broń została faktycznie użyta, 59 zamachów zakończyło się powodzeniem. To ponure archiwum polityki. Są tu wszyscy, o których słyszeliśmy: Kennedy, Rabin, Sadat, Narutowicz, Aleksander II. Są też tacy, których historia pamięta głównie dlatego, że ktoś nacisnął spust lub zdetonował bombę, zabijając ich. A oprócz nich ci, którzy cudem uniknęli śmierci – m.in. Adolf Hitler, który opuścił miejsce zamachu 13 min przed wybuchem bomby, czy Idi Amin, od którego piersi odbił się rzucony granat. I właśnie w tych drobnych różnicach – tu sekunda, tam milimetr – kryje się opowieść o tym, jak przypadek wpływa na losy państw.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.