AI nie wytwarza, na razie sprawdza się w handlu [GRAPE]
Biorąc pod uwagę hype na AI, nie dziwi nikogo, że obrodziło analizami szacującymi jej potencjalny wpływ na gospodarkę. Ekonomiści są zgodni co do szans związanych z technologią, lecz różnią się w ocenie skali wpływu.
Zaczęło się od analiz potencjału do automatyzacji zadań – te badania prowadziły do skromnych prognoz wzrostu produktywności. Nieco mniej pesymistyczne były prace uwzględniające możliwości AI w przyspieszeniu innowacji. Jednak najnowsza praca Pabla Guerrona-Quintany, Tomoakiego Mikamiego i Jaromira Nosala (wszyscy z Boston College) rzuca na ten problem nowe światło, sugerując, że klucz do ogromnego wzrostu PKB przy użyciu AI nie leży w fabryce czy biurze, lecz w sprzedaży i marketingu.
Naukowcy konstruują model, w którym poszczególne branże są ze sobą powiązane i jeśli producent butów skuteczniej dociera do klientów, to korzystają na tym także producenci gumy na podeszwy i bawełny na sznurówki. Dokładają odrębny sektor AI, który skupia się na świadczeniu usług marketingowych i zarządzaniu bazą klientów. Nie postulują, że te technologie już dziś funkcjonują, tylko hipotetyzują, co by było, gdyby np. przy użyciu AI dawało się celniej kierować kampanie marketingowe, taniej świadczyć obsługę pozakupową i inne formy wsparcia klientów. Te usługi technologii AI są wykorzystywane przez inne sektory gospodarki w proporcjach podobnych do dzisiejszych warunków (lecz w tej innej, wyskalowanej ilości).
Subskrybuj w promocyjnej cenie
9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Subskrybuj w promocyjnej cenie
9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.