A co, jeśli Trump i Xi naprawdę się dogadają? Azja szuka planu B
Gdy Donald Trump rozmawia w Pekinie z Xi Jinpingiem, zmartwieniem przywódców wielu państw Indo-Pacyfiku jest przede wszystkim uniezależnianie się od kapryśnej polityki obu głównych mocarstw. Analizuje Witold Sokała.
W stosunkach amerykańsko-chińskich mieliśmy ostatnio okres prężenia muskułów, robienia groźnych min, a nawet zadawania sobie wzajemnie ciosów. Te, co prawda, bolały i powodowały upływ krwi, ale jednak nie były w stanie zwalić przeciwnika z nóg. W sytuacji, którą można opisać starym porzekadłem „złapał Kozak Tatarzyna…”, naturalną opcją jest albo uruchomienie nowych narzędzi walki w celu uzyskania wyraźnej przewagi, albo deeskalacja pozwalająca przynajmniej na uporządkowanie szyków. Samo spotkanie na szczycie, którego jesteśmy właśnie świadkami, pewnie jeszcze niczego w tej kwestii nie przesądzi. Owszem, da obu stronom szansę na uspokojenie bieżących relacji, uzyskanie pełniejszego obrazu stanowiska kontrpartnera i jego zamiarów, ale faktyczne decyzje strategiczne zostaną odłożone na nieco później. Nie ulega jednak wątpliwości, że zaostrzenie konfliktu dwóch najsilniejszych państw świata wcale nie jest jedynym możliwym scenariuszem, ba – prawdopodobnie nie jest nawet wariantem szczególnie pożądanym z punktu widzenia zarówno Waszyngtonu, jak i Pekinu.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.