"Mniej więcej": przed niedzielnymi wyborami rzut oka na wyniki gospodarki Węgier za rządów Orbana
Jak żyje się Węgrom? Kluczowe pytanie przed wyborami. Wskaźniki ekonomiczne wszystkiego nie powiedzą, ale pozwalają wyrobić sobie pogląd na to, czy w ciągu ostatnich 16 lat – czyli w trakcie rządów Viktora Orbána – węgierska gospodarka posunęła się do przodu, czy raczej zanotowała regres. Z naszej perspektywy najprościej o tradycyjne porównanie polsko-czesko-węgierskie.
PKB: Węgry osłabły w końcówce
Biorąc pod uwagę tempo wzrostu gospodarczego, Węgry na tle Polski i Czech nie wypadają źle – ich gospodarka od 2010 r. urosła realnie o 40 proc. Co prawda u nas wzrost w tym czasie sięgnął 65 proc., ale w Czechach było to niewiele ponad 30 proc. Po europejskim kryzysie zadłużeniowym (którego Węgry, mimo pozostawania poza strefą euro, też były ofiarą) tamtejsza gospodarka rozwijała się nawet nieco szybciej od polskiej. Ale zwłaszcza przez ostatnie trzy lata dynamika PKB na Węgrzech była słabsza niż w Polsce i Czechach. Jeszcze 10 lat temu PKB per capita (liczony z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej) w Polsce i na Węgrzech był podobny. Teraz Polska jest wyraźnie wyżej. ©Ⓟ
Nad Balatonem ceny rosły szybciej
Poziom cen konsumpcyjnych na Węgrzech jest obecnie niemal dwukrotnie wyższy niż w momencie obejmowania władzy przez Viktora Orbána. Węgrzy mają większe powody do narzekania na rosnące koszty życia niż my (i dużo większe niż Czesi). Uderzyły w nich zwłaszcza wzrosty cen, które były następstwem poprzedniego kryzysu energetycznego, powiązanego z rosyjską agresją na Ukrainę. Ale i wcześniej ceny nad Balatonem szły w górę mocniej niż w Polsce czy w Czechach. Wiązało się to z wyższymi stopami procentowymi, które przekładały się na wyższe koszty obsługi długu publicznego. ©Ⓟ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.