Orbán na rozdrożu. Czy w razie porażki Fideszu odda władzę opozycji?
Węgry stoją przed momentem, który może zdefiniować przyszłość ich demokracji. Choć sondaże sprzyjają opozycji, system stworzony przez Fidesz daje premierowi Viktorowi Orbánowi wiele narzędzi, by wynik wyborów podważyć lub przeczekać.
Przed Viktorem Orbánem moment, który może zdefiniować całą jego karierę. Jak zachowa się węgierski premier, jeśli jego Fidesz faktycznie przegra niedzielne wybory parlamentarne? Odda władzę, będzie szukał pozaprawnych możliwości, by tego nie zrobić, a może sfałszuje wyniki głosowania? Przed takim dylematem wcześniej czy później staje każdy przywódca z autorytarnymi zapędami.
Sondaże kontra system: dlaczego Orbán wciąż może wygrać
Najważniejsze w powyższym akapicie jest słowo „jeśli”. Zakładanie w ciemno, że wybory wygra partia Tisza Pétera Magyara, może okazać się złudne. Tak, centroprawicowa opozycja to pierwsza siła od 2010 r., która w ogóle może myśleć o pokonaniu władzy. Tak, badania niepowiązanych z Fideszem sondażowni pokazują kilku-, a czasem kilkunastopunktowe prowadzenie Tiszy. Tak, wydaje się, że Orbán przeholował, koncentrując się na straszeniu rodaków Ukraińcami. Wydaje się, że także jego sojusznicy skłaniają się ku wnioskowi, że w Budapeszcie szykuje się zmiana. Pośredni dowód dostarczył prezydent Serbii Aleksandar Vučić, który najpierw znalazł w Kanjižy w Wojwodinie słynne już plecaki z materiałami wybuchowymi, ale potem odmówił oskarżenia Kijowa o próbę zamachu, torpedując scenariusz Orbána.
Ale są też kontrargumenty. Orbán poświęcił lata na szykowanie znaczonych kart, które w przypadku zbliżonego rezultatu mają przechylić szalę zwycięstwa na jego stronę. Chodzi nie tylko o daleko posunięty monopol na rynku medialnym, ale i o korzystne dla Fideszu rozrysowanie granic okręgów jednomandatowych czy rozdanie paszportów mieszkańcom państw sąsiednich i zaoferowanie im – tradycyjnie głosującym na Fidesz – ułatwień podczas procesu głosowania (choćby możliwości głosowania korespondencyjnego, co do zasady niedostępnego dla mieszkańców kraju). Także analiza Google Trends nie pokazuje wyraźnego faworyta. W ostatnim miesiącu Magyar był wyszukiwany równie często co Orbán. W ostatnim tygodniu opozycjonista zyskiwał, ale Orbán wrócił za sprawą „zamachu z Kanjižy”. Do tego nie wiemy do końca, czy i w jakim zakresie niezależne sondażownie przeszacowują poparcie dla Tiszy.
Co zrobi Orbán, jeśli przegra? Trzy możliwe scenariusze
Zakładając, że sondaże mają rację i w niedzielę faktycznie Węgrzy postawią na zmianę, Orbán stanie przed dylematem, co z tym fantem zrobić. Obecność rosyjskich konsultantów i skala łamania zasad w dotychczasowej praktyce rządów Fideszu wskazują na możliwość – ale nie na pewność – że rząd może szukać pozaprawnych sposobów utrzymania władzy. Czy Orbán odważy się na anulowanie wyników, powołując się na przypadek Rumunii, gdzie unieważniono I turę, gdy wygrał ją alt-prawicowy Călin Georgescu? W Bukareszcie powołano się na obcą ingerencję w kampanię, tymczasem Orbán wprost nazywa Magyara agentem Brukseli i Kijowa. A może spróbuje sfałszować wynik? Waszyngtonu bać się nie musi – Donald Trump w obecności Recepa Tayyipa Erdoğana, oskarżanego o poprawianie własnych rezultatów w Turcji, z podziwem mówił o nim, że „na fałszerstwach wyborczych zna się jak mało kto”.
Z racjonalnego punktu widzenia nie powinien zrobić nic. Magyarowi większość konstytucyjna nie świeci, a bez niej nie uda się odbetonować systemu politycznego. Fidesz może po prostu przeczekać kadencję Tiszy, blokując jej zamierzenia, by triumfalnie wrócić do władzy na fali rozczarowania nieskutecznością Magyara, tak jak to w 2025 r. zrobił w Czechach Andrej Babiš i jak za rok może w Polsce zrobić Prawo i Sprawiedliwość. W 2004 r. ukraiński prezydent Łeonid Kuczma spróbował przeforsować kandydaturę Wiktora Janukowycza na swojego następcę, ale cofnął się, gdy przeciwko fałszerstwom powstał naród. Nie chciał przejść do historii jako ten, który przelał krew. Janukowycz i tak w 2010 r. sięgnął po pełnię władzy. Ale wniosków nie wyciągnął i gdy po czterech latach stanął przed podobnym jak Kuczma dylematem, użył siły i skończył na wygnaniu w Moskwie. Którą drogą poszedłby Orbán, gdyby przegrał? To najważniejsze pytanie tej kampanii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu