Napięte łańcuchy dostaw kiedyś pękną, a zarządzający zachowują się, jakby nie zdawali sobie z tego sprawy
Kolejna wojna – w Iranie – i rosnące napięcia międzynarodowe niekoniecznie doprowadzą do trzeciej wojny światowej. Jest za to wielkie prawdopodobieństwo, że zakończą się globalnym kryzysem gospodarczym na olbrzymią skalę. Tymczasem specjaliści od zarządzania łańcuchami dostaw jako główne zagrożenie wskazują cła.
Czy spór między niespecjalnie znaną holenderską firmą i jej chińską spółką córką może być ważnym wydarzeniem geopolitycznym? Oczywiście, przecież radykalnie zglobalizowany świat jest równocześnie połączony niezwykle silnymi więzami i podzielony coraz bardziej gorącym sporem. W takich realiach nawet drobne wydarzenia potrafią zachwiać całymi gospodarkami.
Casus Nexperii. Napięcie między Europą i Chinami
Nexperia to holenderska firma przejęta przez chiński Wingtech. W przeszłości była działem Philipsa, znanego producenta elektroniki, ale w 2019 r. została przejęta przez koncern kontrolowany przez chiński rząd. W 2025 r. Wingtech zdecydował, by przenieść siedzibę firmy z Nijmegen w Holandii do Państwa Środka. Haga nie zamierzała się na to zgodzić i przejęła kontrolę nad firmą. Problem w tym, że jej wpływy nie sięgały ani do Guangdong, gdzie znajduje się jedna z fabryk Nexperii, ani do Szanghaju, gdzie są placówki sprzedażowe i administracyjne jej chińskiej spółki córki. Powstał gotowy przepis na awanturę. Zrealizowała się ona w momencie, gdy Nexperia w ChRL ogłosiła, że sama zamierza produkować chipy. Dotychczas zajmowała się pakowaniem, co w branży półprzewodnikowej nie jest wcale błahym zajęciem. Pakowanie to w istocie montaż pojedynczych chipów – wytwarzanych w Holandii – w większe układy scalone i mikroprocesory. To w gruncie rzeczy kluczowa działalność w tej branży, chociaż nie można jej wykonywać bez „surowca”, jakim są pojedyncze chipy. Inaczej mówiąc, decyzja o samodzielnej produkcji chipów oznaczała ogłoszenie niepodległości przez Nexperię z Państwa Środka. W reakcji na ten śmiały krok Chińczyków Nijmegen podjęło decyzję o odcięciu chińskiej filii nie tylko od dostaw chipów, lecz także od dostępu do całej infrastruktury IT, czyli m.in. maili służbowych i systemów informatycznych. Zakazano też wyciągania dysków twardych i nagrywania na sprzęcie firmowym nieautoryzowanych przez firmę programów oraz nakazano zwrot całego sprzętu do Beneluksu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.