Trump, czyli koniec świata
Czy sposób relacjonowania amerykańskiego wyścigu o prezydenturę w większości mediów jest uczciwy i obiektywny? Ja tak tego nie widzę. W mediach liberalnych kandydat republikanów jawi się jako bestia zwiastująca koniec świata. Ten nastrój przenosi się też na ekonomiczną część opinii publicznej. Piszę to z ciężkim sercem, bo staram się tu prezentować ciekawe i często idące pod prąd badania ekonomiczne, które nierzadko okazują się potem katalizatorem zmian w realnej polityce.
Niestety, badacze nie potrafią być obiektywni, reprezentują konkretne środowiska, wreszcie selekcja publikacji na uczelniach czy w think tankach jest odzwierciedleniem poglądów tych, którzy tymi instytucjami zarządzają. Normalna sprawa, a jednak warta przypominania. Zwłaszcza gdy przychodzi do takiego momentu jak wybory w USA. Kiedy wiadomo, że ogromna większość opiniotwórczych elit Zachodu życzy Trumpowi jak najgorzej, a perspektywę jego powrotu do Białego Domu traktuje jako rodzaj biblijnej Apokalipsy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.