Historie spisane przez wizytatorów szkół II Rzeczpospolitej dają do myślenia
Artykuł Karola Sanojcy na temat edukacji historycznej w szkołach ukraińskich II RP, napisany parę lat przed napaścią Moskwy na Kijów (dla branżowego pisma „Studia Historica Gedanensia”; dobrze, że jest internet), to jedna z lektur, od których trudno się oderwać. Choćby dlatego, że autor tak wiele cytuje z opinii wizytatorów ówczesnych szkół.
Jak nie kiwać smętnie głową nad wskazówką: „Datami nie należy szpikować!”. Albo: „Nauczyciel posługuje się dawnymi, konserwatywnymi, werbalnymi metodami, uczniowie reprodukują starą lekcję na podstawie podręcznika i nie dopatrują się dzisiejszych zagadnień i związków. Nadto podpowiadają bez skrupułów. Tempo lekcji nieporywające”. Zważywszy na to, jak nieznacznie zmieniła się szkoła przez te ponad 90 lat, można wątpić, czy instytucja nadzoru państwa nad nauczycielami ma jakiś sens.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.