Dziennik Gazeta Prawana logo

"Włóczędzy" Hao Jingfang: jedyna nadzieja w outsiderach

Kolektywistyczne społeczeństwo Marsa, swoista republika inżynierów, żyje bez pieniędzy i własności prywatnej, za to w kulcie nauki, postępu i współdzielenia wiedzy
Kolektywistyczne społeczeństwo Marsa, swoista republika inżynierów, żyje bez pieniędzy i własności prywatnej, za to w kulcie nauki, postępu i współdzielenia wiedzy.East News / DETLEV VAN RAVENSWAAY
25 października 2025

„Włóczędzy” chińskiej pisarki Hao Jingfang to rzecz o porażkach i rozczarowaniach idealistów. Którzy – po raz kolejny – chcieliby dźwignąć ku niebu jednoczącą ludzkość Wieżę Babel. To ciekawe, że dostajemy taką prozę z Chin, a sami już od dawna niczego podobnego nie wytwarzamy.

Kiedy w 1974 r. Ursula K. Le Guin opublikowała powieść „Wydziedziczeni” (z ironicznym podtytułem „Niejednoznaczna utopia”), polityczna refleksja tej książki wyznaczała kres pewnej epoki. Właśnie odchodziła do przeszłości – gorzko i na kacu – era kontrkultury, w zimnowojennej retoryce Zachodu zaczynała zaś wybrzmiewać „kończąca historię” myśl, że nie ma alternatywy dla kapitalizmu, który wedle tej koncepcji, czyni ludzi wolnymi, silnymi i odpowiedzialnymi za siebie. Obóz komunistyczny, pogrążony w problemach i kryzysach, które w dużej mierze sam sobie stworzył, nie miał sensownej kontrpropozycji. Nawet Chiny Deng Xiaopinga wykonały gwałtowny zwrot od maoizmu ku gospodarce rynkowej.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.