Złoto na czas niepewności. Obserwacje Rafała Wosia
Zwiększenie roli złota jako rezerwy dewizowej to kluczowe (choć niedoceniane) zjawisko ostatnich lat. Nie tylko w Polsce. W latach 2021–2024 udział złota w globalnych rezerwach wrósł z 17 do 24 proc.
Sprawie przyglądają się w najnowszej pracy Serkan Arslanlap, Chima Simpson-Bell (obaj z Między narodowego Funduszu Walutowego) oraz Barry Eichengreen (Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley). Ten ostatni jest oczywiście topowym amerykańskim ekonomistą, choć (jeszcze) z jakiegoś powodu nie dostał Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii.
Złoto wraca do łask
Eichengreen i spółka uważają, że ruch na złoto to najważniejsza z niezauważanych przemian w światowej gospodarce ostatnich lat. Trend zaczął się rozkręcać po kryzysie 2008 r., a przyspieszył u progu drugiej dekady XXI w. – w czasie niepokojów związanych z pandemią, inflacją oraz wybuchem wojny w Ukrainie. Wcześniej trend był raczej taki, że kraje rozwinięte od złota odchodziły, szukając innych pomysłów na dywersyfikację rezerw. Mieliśmy też przypadki państw, które do uszczuplenia swoich zasobów kruszcu zostały zmuszone w wyniku wielkich presji na ich własne waluty (Brazylia w latach 60., Chiny w latach 80. czy Rosja po upadku ZSRR). Były to zawsze przykłady bardzo dramatycznych wyprzedaży złota. Z poziomu 70–80 proc. wszystkich rezerw w zasadzie do zera. Dla porównania zachodnie kraje rozwinięte doszły najniżej do ok. 20 proc. złota w rezerwach walutowo-dewizowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.