Daisy, dobra księżna z Książa
Bajkowy przydomek Daisy może być mylący. Niewiele arystokratek z przełomu wieków XIX i XX równie twardo stąpających po ziemi i zaangażowanych w problemy zwykłych ludzi jak księżna Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless.
Sierpień 1914 r. Przed kwaterą regimentu w Poczdamie, w którym służy książę Jan Henryk XV Hochberg von Pless, zatrzymuje się taksówka, z której wysiada wzburzona dama. Dostojny wojskowy omal nie dostaje palpitacji serca na jej widok. „Co Ty tutaj robisz?” – pyta ostro. „Twoje miejsce jest w Książu, skoro wróciłaś. Pojedź tam natychmiast i zajmij się swoimi ogrodami. I na miłość boską, przestań wreszcie mieszać się do polityki! Chyba nie rozumiesz, w jak delikatnej sytuacji się znalazłaś” – mężczyzna surowo upomina przybyłą. Trafiła jednak kosa na kamień – wzburzoną damą, którą w obliczu wojny próbował odesłać w zacisze bezpiecznego domu, była Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, nazywana księżną Daisy. Nie była ona typem osoby, która w realiach dziejowej katastrofy odcięłaby się od problemów kraju. Dlatego teraz Daisy patrzy odważnie mężowi w oczy i składa oświadczenie, którego prawdziwość potwierdzą następne lata jej życia: „Nie mogę spokojnie siedzieć w Książu, gdy dzieją się takie rzeczy”. Rozmowę, jaka miała się odbyć między małżonkami von Pless tuż po wybuchu I wojny światowej, przedstawia tak Dorota Ponińska w książce „Daisy i Cesarz” (Wydawnictwo Znak, 2025).
Genealogia przyszłej księżnej
Daisy urodziła się w Walii, w zubożałej szlacheckiej rodzinie Cornwallis-West, 28 czerwca 1873 r. Mało który ród może pochwalić się równie bogato udokumentowaną historią. W dużej mierze dzięki temu, że gdy książę Jan Henryk XV Hochberg von Pless, właściciel olbrzymich śląskich majątków i jeden z najzamożniejszych arystokratów Cesarstwa Niemieckiego, zapragnął poślubić młodziutką Daisy, zażądał okazania drzewa genealogicznego wybranki. Rodzina Cornwallis-West przedstawiła wówczas dzieje swego rodu sięgające czasów króla Henryka III Plantageneta (XIII w.), a także opisała znamienite losy niektórych przodków: m.in. barona Thomasa West De La Warra, gubernatora amerykańskiej kolonii Wirginia w latach 1610–1611, od którego nazwiska pochodzi nazwa stanu Delaware; Rogera De La Warra, który zdjął koronę z głowy pokonanego króla Francji Filipa VI Walezjusza podczas bitwy pod Crécy w 1346 r., a w 1356 r., po bitwie pod Poitiers, przekazał pojmanego kolejnego króla Francji Jana II Dobrego Edwardowi, księciu Walii (zwanemu Czarnym Księciem) ze słowami: „To najpiękniejszy dzień mego życia!”. Odtąd fraza „Jour de ma vie!’’ stała się okrzykiem herbowym połączonych rodów de la Warr i West.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.