Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Legenda grunge’u Alice In Chains powraca po latach milczenia

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Po co powracać na scenę po 14 latach, kiedy dawny lider zespołu nie żyje, a pewna epoka w muzyce dobiegła końca? Grupa Alice In Chains znalazła naśladowcę Layne’a Staleya i na albumie "Black Gives Way to Blue" brzmi, jakby wciąż były lata 90.

Grunge revival był nieunikniony - najpierw Pearl Jam z nowym krążkiem "Backspacer" rozpoczął walkę o młodszą publikę, potem Kurt Cobain został ożywiony przez twórców gry "Guitar Hero", a teraz przypomina o sobie zza grobu Alice In Chains. Czy muzycy tego zespołu mają do czego wracać, czy raczej powinni spojrzeć w przyszłość, tak jak to zrobił były lider Soundgarden, nagrywając solowy album z Timbalandem? Jeśli chodzi o gitarzystę Jerry’ego Cantrella i jego wierną kompanię, to dla nich solidne rockowe granie nigdy się nie starzeje. A pomimo upływu lat własny styl wypracowany na przełomowych albumach "Dirt" i "Alice In Chains" postanowili kultywować.

"Black Gives Way to Blue" to paradoksalnie duże zaskoczenie. Przede wszystkim William DuVall naprawdę do złudzenia przypomina głosem Staleya. Wcześniej na tę pozycję przymierzali się też m.in. Maynard James Keenan (Tool) i Phil Anselmo (Pantera), ale ostatecznie los padł na lidera niezbyt znanego Comes With The Fall. Zatem nie mamy tutaj do czynienia z żadną kolejną supergrupą typu Audioslave, ale próbą kontynuacji kariery grupy z rozpoznawalnym ciężkim brzmieniem gitar i oryginalnymi harmoniami wokalnymi. A do tego poziom nowych kompozycji nie odstaje zbytnio od tego, do czego muzycy zdążyli przyzwyczaić dawną publiczność. Można wręcz odnieść wrażenie, że większość z nich czekała w szufladzie Cantrella na nagranie przez Staleya - zanim nie pochłonął go nałóg.

W końcu "Check My Brain" czy "Lessons Learned" spokojnie mogłyby kiedyś trafić na antenę MTV. Dziś Amerykanie niestety wolą oglądać marne postgrunge’owe kopie Creeda, Puddle Of Mudd czy Nickelback, dlatego ten album nie jest skierowany do masowej publiczności, ale do słuchaczy, którzy wyrośli z grunge’u, metalu i cięższych odmian rocka. Przecież utwór "Acid Bubble" w połowie ma siłę późnej Metalliki, a w przytłaczającym siedmiominutowym "A Looking in a View" słychać echa stoner rocka. A do tego taki "Last of My Kind" przywołuje na myśl stare dobre kompozycje Alice In Chains, jak "Them Bones" czy "Grind" - choć momentami nieco brakuje tego narkotycznego klimatu, jaki nadawał styl Staleya. Przy takim potencjale zespołu niepotrzebne wydają się tylko ballady. "Your Decision" nie dorasta nawet w połowie "Heaven Beside You", a zamykająca tytułowa "Black Gives Way to Blue" nagrana w hołdzie Staleyowi z Eltonem Johnem przy fortepianie wypada zwyczajnie ckliwie.

Nie zmienia to jednak faktu, że pozostali członkowie dawnego składu Alice In Chains dźwignęli teraz ciężar swojej legendy. Tekst otwierającego "All Secrets Known" brzmi: "Nadszedł dla czas na nowe otwarcie, żeby żyć tak jak wcześniej", i rzeczywiście, nie tyle starają się oni być dumnymi rockowymi dinozaurami, ile raczej próbują udowodnić, że ich muzyka przetrwała próbę czasu. Ciekawe tylko, czy będą potrafili znaleźć dla siebie miejsce na scenie muzycznej, czy jest to tylko jednorazowy comeback, który ma zamknąć ostatecznie historię zespołu... i zapewnić muzykom przyzwoitą emeryturę.

@RY1@i02/2009/190/i02.2009.190.000.017a.101.jpg@RY2@

Alice In Chains już z nowym wokalistą Williamem DuVallem (pierwszy z prawej)

EMI MUSIC POLAND

Jacek Skolimowski

"Black Gives Way to Blue" Alice In Chains EMI 2009

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.