Nowe płyty
Nie ma lepszej chwili na odpalenie debiutanckiej płyty Warpaint niż śnieżyca za oknem. Cztery piękne panie pochodzą ze słonecznej Kalifornii, ale żeby nagrać "The Fool", musiały chyba zamknąć się w piwnicy. Z ich pierwszego albumu bije mrok i dołująca psychodelia godna The Cure. Wystarczy zresztą spojrzeć na listopadowy numer "New Musical Express", żeby przekonać się, że mrok panie mają wymalowany na twarzy. Proste rytmiczne gitary i perkusja wraz z głosem przypominającym wokalistki Cocteau Twins i Blonde Redhead hipnotycznie wciągają.
@RY1@i02/2010/240/i02.2010.240.196.033c.001.jpg@RY2@
WOJCIECH PRZYLIPIAK
Prawie tak przebojowi jak U2, niemal tak gitarowi jak Editors i podobnie klimatyczni co Joy Division. Mimo że brakuje im wiele do wspomnianych zespołów, Broken Records powinni spodobać się fanom tych kapel. Panowie z Edynburga pięknie układają gitarowe melodie, dokładają do tego dźwięki skrzypiec, mandoliny i fortepianu oraz wciągający w stylu Zacha Condona (Beirut) śpiew Jamiego Sutherlanda. Takie numery, jak "Modern Worksong" mogłyby znaleźć się na liście przebojów radiowej Trójki. Gdyby jeszcze tylko ktoś puszczał taką muzykę w radiu.
@RY1@i02/2010/240/i02.2010.240.196.033c.002.jpg@RY2@
WOJCIECH PRZYLIPIAK
Skoro na jednej płycie znajdują się takie numery, jak "Trudno nie wierzyć w nic" i "Czekam i wiem", to nie trudno się domyślić, że mamy do czynienia ze składanką przebojów Raz, Dwa, Trzy. Na szczęście nie jest to typowe, po prostu zbierające hity the best of. 20-lecie istnienia zespół podsumował wydawnictwem, na którym znalazł się koncert , który zagrali z Orkiestrą Kameralną Hanseatica. Ci, którzy nie słyszeli wcześniej Raz, Dwa, Trzy, dzięki płycie "20 lat" mogą przekonać się, jaką siłę mają akustyczne gitary, skrzypce i instrumenty dęte w dobrych rękach.
@RY1@i02/2010/240/i02.2010.240.196.033c.003.jpg@RY2@
WOJCIECH PRZYLIPIAK
Zespół Godsmack wydał w tym roku album "The Oracle", a ledwie parę miesięcy później ukazał się solowy debiut jego lidera. Podobno Sully Erna pracował nad materiałem ponad siedem lat. Teraz twierdzi, że to jego najlepsza płyta. Z pewnością najbardziej osobista, liryczna, nastrojowa, melancholijna. Nie brakuje na niej rockowych riffów, ale znalazło się też sporo elektroniki, instrumentów smyczkowych i kobiecych wokali. Wolę mocniejsze wcielenie Erny, ale i "Avalon" zasługuje na uznanie. To odważna próba wyjścia poza hardrockową estetykę.
@RY1@i02/2010/240/i02.2010.240.196.033c.004.jpg@RY2@
JAKUB DEMIAŃCZUK
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu