Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Nowe płyty

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Nie ma lepszej chwili na odpalenie debiutanckiej płyty Warpaint niż śnieżyca za oknem. Cztery piękne panie pochodzą ze słonecznej Kalifornii, ale żeby nagrać "The Fool", musiały chyba zamknąć się w piwnicy. Z ich pierwszego albumu bije mrok i dołująca psychodelia godna The Cure. Wystarczy zresztą spojrzeć na listopadowy numer "New Musical Express", żeby przekonać się, że mrok panie mają wymalowany na twarzy. Proste rytmiczne gitary i perkusja wraz z głosem przypominającym wokalistki Cocteau Twins i Blonde Redhead hipnotycznie wciągają.

@RY1@i02/2010/240/i02.2010.240.196.033c.001.jpg@RY2@

WOJCIECH PRZYLIPIAK

Prawie tak przebojowi jak U2, niemal tak gitarowi jak Editors i podobnie klimatyczni co Joy Division. Mimo że brakuje im wiele do wspomnianych zespołów, Broken Records powinni spodobać się fanom tych kapel. Panowie z Edynburga pięknie układają gitarowe melodie, dokładają do tego dźwięki skrzypiec, mandoliny i fortepianu oraz wciągający w stylu Zacha Condona (Beirut) śpiew Jamiego Sutherlanda. Takie numery, jak "Modern Worksong" mogłyby znaleźć się na liście przebojów radiowej Trójki. Gdyby jeszcze tylko ktoś puszczał taką muzykę w radiu.

@RY1@i02/2010/240/i02.2010.240.196.033c.002.jpg@RY2@

WOJCIECH PRZYLIPIAK

Skoro na jednej płycie znajdują się takie numery, jak "Trudno nie wierzyć w nic" i "Czekam i wiem", to nie trudno się domyślić, że mamy do czynienia ze składanką przebojów Raz, Dwa, Trzy. Na szczęście nie jest to typowe, po prostu zbierające hity the best of. 20-lecie istnienia zespół podsumował wydawnictwem, na którym znalazł się koncert , który zagrali z Orkiestrą Kameralną Hanseatica. Ci, którzy nie słyszeli wcześniej Raz, Dwa, Trzy, dzięki płycie "20 lat" mogą przekonać się, jaką siłę mają akustyczne gitary, skrzypce i instrumenty dęte w dobrych rękach.

@RY1@i02/2010/240/i02.2010.240.196.033c.003.jpg@RY2@

WOJCIECH PRZYLIPIAK

Zespół Godsmack wydał w tym roku album "The Oracle", a ledwie parę miesięcy później ukazał się solowy debiut jego lidera. Podobno Sully Erna pracował nad materiałem ponad siedem lat. Teraz twierdzi, że to jego najlepsza płyta. Z pewnością najbardziej osobista, liryczna, nastrojowa, melancholijna. Nie brakuje na niej rockowych riffów, ale znalazło się też sporo elektroniki, instrumentów smyczkowych i kobiecych wokali. Wolę mocniejsze wcielenie Erny, ale i "Avalon" zasługuje na uznanie. To odważna próba wyjścia poza hardrockową estetykę.

@RY1@i02/2010/240/i02.2010.240.196.033c.004.jpg@RY2@

JAKUB DEMIAŃCZUK

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.