Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Adieu, Wallander

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Henning Mankell w świetnym "Niespokojnym człowieku" żegna się z komisarzem z Ystad

Związki autorów ze stworzonymi przez nich postaciami bywają toksyczne. Relacje Henninga Mankella z Kurtem Wallanderem można określić jako szczególnie trudne - jak bowiem twierdzi autor najsłynniejszej szwedzkiej serii kryminałów, za Wallanderem nigdy nie przepadał. "Mam z nim tylko trzy wspólne cechy: obaj jesteśmy w tym samym wieku, lubimy włoską operę i bywamy bardzo energiczni" - mówił w wywiadach Mankell.

Te uwagi wielbiciele puścili mimo uszu. W recenzjach kolejnych części cyklu intryga kryminalna z czasem zaczęła schodzić na drugi plan, ponieważ wszystkich żywo interesowało głównie, jak się wiedzie Wallandero-wi. Na przestrzeni lat komisarz szwedzkiej policji zdążył się rozwieść się z żoną, roztyć, nabawić cukrzycy, przeżyć kilka nawrotów ostrej depresji. Ale ani mrukliwość, ani pogłębiająca się z wiekiem skłonność do melancholii, ani nawet brak atrakcyjności fizycznej nie zdołały osłabić jego popularności.

O ostatecznym rozstaniu z Wallanderem Henning Mankell mówił już 12 lat temu po napisaniu "Zapory". Postać komisarza pojawiła się wprawdzie jeszcze w zbiorze opowiadań "Piramida" (1999) i w "Nim nadejdzie mróz" (2002), oficjalnie jednak cykl miał zostać zamknięty. Tymczasem do porzuconego przed laty bohatera Mankell niespodziewanie powrócił w ubiegłym roku, pisząc "Niespokojnego człowieka". Powrócił tylko na chwilę - najnowsza powieść to zabieg ostatecznego odcięcia pępowiny.

Sam Wallander na śledczego nadaje się coraz mniej. Ma poczucie zbliżającej się starości, choruje, coraz częściej szwankuje mu pamięć. Gdy po raz pierwszy w karierze zostawia w miejscu publicznym służbową broń, zaczyna martwić się nie na żarty. Są też dobre wieści: dobiegający sześćdziesiątki Kurt kupuje wymarzony dom za miastem i osiada w sielskiej samotni, zaś jego córka, 36-letnia Linda, wiąże się z zamożnym finansistą Hansem von Enke i spodziewa się dziecka. Gdy jednak życie rodzinne komisarza powoli zaczyna się stabilizować, w niespodziewanych okolicznościach znika ojciec Hansa, Hakan von Enke, emerytowany dowódca królewskiej marynarki wojennej. Wszystko wskazuje na to, że sprawa ma związek ze zdarzeniem, które miało miejsce jeszcze w latach zimnej wojny, a w uprowadzeniu porucznika maczały palce tajne służby.

Mankell nie byłby jednak sobą, gdyby jego trzymająca w napięciu powieść nie miała drugiego dna. Tym razem mniej interesuje go polityka, bardziej - sprawy egzystencjalne. Bo "Niespokojny człowiek" jest również przejmującym traktatem o starzeniu się, przemijaniu, lęku przed śmiercią. To smutne i dość nostalgiczne pożegnanie.

@RY1@i02/2010/230/i02.2010.230.196.036b.001.jpg@RY2@

Malwina Wapińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.