Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Im mniej smooth, tym bardziej jazz

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Muzyczna Szwecja to nie tylko disco w stylu Abby - przekonuje trzecią płytą Fredrika Stahl. Wokalistka swoim popowym jazzem podbije serca największych krytyków smooth jazzu

Kiedy 21-letnia Szwedka cztery lata temu wydawała swój debiutancki album "A Fraction of You", okazało się, że lekki jazz nie musi nudzić, a żeby być dojrzałym artystą, nie trzeba spędzić 30 lat na scenie. Fredrika Stahl sama komponuje, a do tego gra na gitarze, pianinie, no i pięknie wygląda. Jej talent - ten muzyczny - docenił sam Tom McClung, amerykański pianista współpracujący z Archiem Sheppem. To on udzielał się muzycznie i aranżował jej debiutancki album. Po "A Fraction of You" Stahl nagrała nie gorszy "Tributaries", a teraz przyszedł czas na "Sweep Me Away".

Mieszkająca we Francji Szwedka jest autorką całego balansującego między dokonaniami Norah Jones i Tracy Chapman materiału. Przyrównywanie jej jednak do którejkolwiek z wymienionych pań jest krzywdzące, bo Stahl ma własny pomysł na muzykę. Zaczyna szeptanym, niepokojącym "Intro", które mogłoby być ilustracją do sceny z "Twin Peaks". Następnego tytułowego "Sweep Me Away" nie powstydziłaby się Tori Amos. Co charakterystyczne - przy całej delikatności swojego głosu Stahl potrafiła tu zbudować niepokojący klimat. Uzyskuje go także słowami: "Zanurzam się w błocie/Patrzę na gwiazdy/Oczekując na powódź".

Później jest już mniej groźnie. Singlowym "Rocket Trip to Mars" oraz "Altered Lens" Fredrika niczym brytyjscy mistrzowie trip-hopu Portishead pokazuje, że prosta ballada nie musi oznaczać płytkiego, opartego na dwóch dźwiękach płaczliwego jęku. Wciągające jest pełne smyczków i trąbek "M.O.S.W", które mogłaby w bro-adwayowskim musicalu wykonać Marilyn Monroe oraz pełne chórków "Song of July", w którym wokalem nie ustępuje Dianie Krall.

Zastrzeżenia można mieć co do długości płyty. Gdyby Fredrika wycięła z 14 piosenek przynajmniej dwie - zwłaszcza wersję przeboju "So High" z poprzedniej płyty oraz banalne "In My Head" - płyta nie ciągnęłaby się jak krówka. Album, choć muzycznie przewyższa 99 procent innych leniuchowo-jazzowych krążków, za mało zaskakuje i za mało na nim szaleństwa. Zresztą sama Stahl w wywiadach przyznaje, że jest perfekcjonistką. Trochę więcej zaskoczenia i pozornego przypadku, a "Sweep Me Away" byłaby na pięć gwiazdek.

@RY1@i02/2010/212/i02.2010.212.196.031b.001.jpg@RY2@

FOT. WARNER MUSIC POLAND, SONY MUSIC POLAND

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.