Dwa przeciwieństwa zagrają po polsku
Radwańska i Wozniacki zagrają dziś o finał turnieju w Indian Wells z pulą nagród 4,5 mln dol. Naprzeciw siebie staną przyjaciółki i dwa krańcowo różne przykłady funkcjonowania w tenisowym biznesie.
O Caroline Wozniacki na świecie pisze się i mówi znacznie częściej niż o Agnieszce Radwańskiej. Niby nie ma w tym nic dziwnego - mówiąca po polsku Dunka ma na koncie trochę więcej sukcesów. Awansowała do wielkoszlemowego finału, przez jakiś czas była nawet 3. tenisistką w rankingu WTA - nieźle jak na jedyną nastolatkę w czołówce.
Ale Caroline zauważono jeszcze zanim przebiła się do elity - uśmiechnięta blondynka pasowała do wzoru na gwiazdę. Nie od dziś wiadomo, że wyniki na korcie to konieczny, ale niejedyny warunek sukcesu zawodowego tenisisty.
- Powiedziałem jej: dobrze, że umiesz grać, ale tenis to przede wszystkim media. To one kształtują gwiazdę. I Karolina, choćby padała ze zmęczenia, nie odmówi dziennikarzowi wywiadu - opowiada Piotr Woźniacki, ojciec tenisistki, który zajmuje się jej karierą. Niektórzy dostrzegają negatywne strony takiej postawy. - Każdy mecz pokazowy, akcja promocyjna WTA, sesja zdjęciowa, wszędzie tam jest Caroline. Robi za dużo, powinna skupić się na tenisie - uważa duński dziennikarz Troels Christensen, który bardzo często jeździ za Caroline na turnieje. Jego gazeta łaknie informacji, bo w Danii Caroline jest gwiazdą pierwszej wielkości. Ma nawet własną linię kosmetyków.
Piotr Woźniacki, który często udziela tenisistce rad na korcie, był piłkarzem Miedzi Legnica i Zagłębia Lubin, w 1985 r. wyjechał z Polski do Danii, gdzie zajął się interesami. Od kilku lat tym najcenniejszym jest Caroline (na korcie zarobiła jak dotąd 3,5 mln dol., ma też kilka kontraktów reklamowych).
Dunką opiekuje się wielka agencja menedżerska Best - dzięki temu jest jedną z najbardziej promowanych twarzy firmy Adidas. W zeszłym roku została wybrana przez projektantkę ekskluzywnej kolekcji tej fiirmy Stellę McCartney - a taki zaszczyt może spotkać tylko jedną tenisistkę. Na rzecz Caroline kontrakt straciła rosyjska piękność Maria Kirilenko. McCartney od razu uzyskała dowód, że wybrała dobrze. Pierwszym turniejem, na który ubrała Wozniacki, był zeszłoroczny US Open - właśnie tam pierwszy raz dotarła do finału. Po nim na największym korcie świata przekonała do siebie ostatnich sceptyków - podziękowała kibicom w trzech językach: po angielsku, po duńsku i po polsku.
Jeśli chodzi o kontrakty na odzież, Radwańska jest na drugim biegunie - jako jedyna tenisistka z czołówki, a kto wie, czy nie z pierwszej setki, nie ma żadnego. To wymagałoby ułożenia się z agencją menedżerską, a team Radwańskich nie chce pośredników. Zadowala się premiami (3,7 mln dol.) i paroma lokalnymi kontraktami. Czy dużo traci? - Tak naprawdę dobre kontrakty na odzież ma garstka zawodniczek, reszta reklamuje firmy za przysłowiową paczkę, czyli komplet strojów - uważa Robert Radwański, ojciec Agnieszki, zawodowy trener, który postawił na niezależność w świecie, gdzie warunki dyktują korporacje.
O ile Caroline można opisać jako uroczą dziewczynę (ale uwaga: planuje studia na Yale), to Agnieszka jest konkretna i stanowcza. Obowiązki wobec mediów wypełnia sumiennie, ale chyba bez entuzjazmu. Wzbudziła poruszenie w sezonie 2007 oszałamiającym debiutem w cyklu WTA, potem emocje wokół niej opadły, a ona okopała w czołówce.
W Indian Wells znów zwróciła na siebie uwagę - gra fantastycznie, nie straciła jeszcze seta i oddała rywalkom najmniej gemów (18). Caroline przegrała aż dwa razy więcej. Jak dotąd bilans ich spotkań to remis 1:1. Stawką dzisiejszego meczu jest 350 tysięcy dolarów.
@RY1@i02/2010/055/i02.2010.055.000.015a.001.jpg@RY2@
Fot. AP
Radwańska straciła dotąd tylko 18 gemów, Wozniacki 36
Marta Mikiel
marta.mikiel@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu