Historia w obrazkach
"W ostatniej chwili" to fascynująca podróż po świecie komiksu czasów Polski Ludowej
Komiks w Polsce nigdy nie miał szczęścia. Nawet w czasach największego boomu, na przełomie XX i XXI wieku, gdy miesięcznie ukazywało się nieraz kilkadziesiąt nowych pozycji, przez wiele osób był traktowany jako rozrywka drugiej (a może trzeciej) kategorii. W PRL wcale nie było inaczej - a jednak to wtedy komiksy osiągały nakłady idące w setki tysięcy egzemplarzy. Łączna sprzedaż zeszytów o przygodach kapitana Żbika (ukazały się 53 premierowe tytuły) wyniosła ponad 10 mln egzemplarzy. Komiksów Papcia Chmiela o Tytusie, Romku i A’Tomku sprzedało się jeszcze więcej. Wielu artystów musiało płacić trybut władzom, ale większość po prostu robiła to, co kochała: rysowała opowieści obrazkowe. Zaś dla czytelników nawet komiksy o milicjantach albo gierojach Gwardii Ludowej były jakimś powiewem świeżości, błyskiem normalności w szarym peerelowskim świecie.
Znakomity dokument Mateusza Szlachtycza "W ostatniej chwili" (tytuł zapożyczony od jednego z odcinków komiksu o kapitanie Klossie) zabiera widzów w podróż do właśnie tych smutnych i ponurych czasów. W telegraficznym skrócie - ale bez niepotrzebnych uproszczeń - przypomina losy komiksów i pism komiksowych w Polsce Ludowej. Od potępienia w czasach stalinowskich (w Polskiej Kronice Filmowej zdjęcia amerykańskiego chłopca czytającego komiks opatrzone posępnym głosem lektora: "Trzeba od początku wychowywać gangsterów. Przydadzą się w Korei") po pełną aprobatę władz w epoce gierkowskiej. Od kwestii, czy dało się na komiksie wówczas zarobić, po pytania, czy udawało się oszukać cenzurę.
Ta wyprawa w przeszłość jest fascynująca przede wszystkim dzięki jej bohaterom. Historię komiksu w PRL opowiadają bowiem jego najwybitniejsi twórcy: Papcio Chmiel, Janusz Christa, Grzegorz Rosiński, Zbigniew Kasprzak, Bogusław Polch, nie zabrakło nawet Jacka Fedorowicza, który w podziemiu wydał komiks poświęcony "Solidarności". Swoje dorzucają najlepsi polscy znawcy komiksu: Jerzy Szyłak i Adam Rusek.
To historia budowana nie tylko poprzez suche fakty, ale głównie dzięki anegdotom. Papcio Chmiel wspomina, jak został rysownikiem nieco przez przypadek: trzeba było bowiem dokończyć komiks o przygodach kanadyjskiego policjanta, sierżanta Kinga, wcześniej nielegalnie przedrukowywany z zachodniej prasy. Zaś Bogusław Polch opowiada, dlaczego rysowany przez niego Żbik został przez cenzurę uznany za "pedała". Nie wszyscy wiedzą też, że komiksową serię o Klossie zawdzięczamy Szwedom, u których "Stawka większa niż życie" była takim hitem, że zechcieli przeczytać ją w wersji obrazkowej - jej stworzenie zaproponowali oczywiście polskim artystom.
Takich smaczków jest w dokumencie Szlachtycza więcej - fantastycznych opowieści, zaskakujących anegdot, mało znanych faktów, zbieranych zresztą przez lata, stąd w dokumencie pojawiają się obszerne wypowiedzi nieżyjących już Janusza Christy i Krzysztofa Teodora Toeplitza. Szkoda jedynie, że TVP postanowiła przed częścią widzów ów dokument ukryć: emisja o godzinie 16.10 sprawia, że większość zainteresowanych nie będzie miała szans go obejrzeć.
@RY1@i02/2011/252/i02.2011.252.196.004a.001.jpg@RY2@
Papcio Chmiel podpisuje komiksy o Tytusie
Jakub Demiańczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu