Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Przeciw świętościom

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

"Moneyball" to zapis zmiany, jaka zaszła w ostatnich latach w amerykańskiej mentalności

Amerykańska krytyka, i to ramię w ramię z widzami, co wcale nie jest często oglądanym obrazkiem, mówi jednym głosem i zachwyca się nowym filmem Bennetta Millera. Dla polskiego widza, przeważnie niezaznajomionego z arkanami bejsbolu, tak gorące przyjęcie "Moneyball" może wydać się co najmniej zastanawiające. Bo pełno tam sportowej terminologii, fachowych dyskusji i specjalistycznych uwag, co zaskakiwać nie powinno, gdyż scenariusz oparto na analitycznej książce autorstwa Michaela Lewisa omawiającej menedżerskie strategie i taktyki. A jednak udało się z tego pozornie nieprzekładalnego na język kina materiału wykroić coś nadającego się na wcale interesującą historię, do tego zrozumiałą dla widza spoza amerykańskiego kręgu kulturowego.

"Moneyball" to przede wszystkim wycinek z biografii Billyego Beanea, menedżera Oakland Athletics (w tej roli świetny Brad Pitt), drużyny skazanej na niepowodzenie i miejsce w dolnej połowie ligowej tabeli z racji mocno ograniczonego budżetu, uniemożliwiającego spektakularne decyzje kadrowe. Beane, z wymierną pomocą Petera Branda, absolwenta ekonomii na Yale, opracowuje specjalistyczny system analityczny, pozwalający, dzięki statystyce, wyszperać zawodników obiecujących, a niezbyt drogich. Tym samym Beane rzuca się z motyką na słońce, bowiem skostniały, oparty na istnym systemie gwiazd świat bejsbolu nie jest gotowy na rewolucyjną zmianę i odejście od nabytych przez lata przyzwyczajeń. Menedżer Oakland Athletics podejmuje nie lada wyzwanie, bowiem przeciwko sobie ma nietykalną świętość, co generuje opór ze strony innych współpracowników, wierzących w nieomylność starych zasad. Dlatego też "Moneyball" to film istotny, gdyż obrazuje pewien kierunek, coraz wyraźniej widoczny w tamtejszym kinie - chęć do polemiki z odwiecznymi amerykańskimi wartościami. To film nie o sporcie, ale o walce dwóch postaw, tutaj komputer i ekonomista, który nigdy w życiu nie grał w bejsbol, okazują się bardziej efektywni od rzeszy specjalistów. "Moneyball" dokonuje pewnego przewartościowania, rejestruje ważną zmianę, która dokonała się w amerykańskiej mentalności. Miller powstrzymuje się jednak od hurraoptymizmu, raczej stawia pytanie o sens i znaczenie rzeczonej zmiany, nie udzielając jednoznacznej odpowiedzi.

@RY1@i02/2011/238/i02.2011.238.196.023a.001.jpg@RY2@

Bartosz Czartoryski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.