Odcinanie kuponów
Wojciech Mann i Krzysztof Materna zabierają nas w podróż stąd do wieczności. Bo dla młodszego czytelnika opisywane przez nich czasy stanu wojennego i pierwszej połowy lat 90. to prehistoria.
Tematem są równie piękne, co niedostępne przeciętnemu zjadaczowi peerelowskiego chleba podróże "Batorym" po Morzu Śródziemnym, do Lozanny, Ameryki, Tunezji, Acapulco i RPA. Wprawdzie opowiada się je tu zazwyczaj z dwóch (niby) różnych punktów widzenia, ale w relacjach nie ma ówczesnej prozy turystycznego życia. Zamiast opisywać swoje nerwy o to, czy dostaną paszport albo czy uda im się przewieźć przez granicę kilka kartonów papierosów, bohaterowie usiłują zbudować wrażenie elitarności na znajomościach w światku piosenkarsko-piłkarsko-filmowym i swoim zdziwieniu tym, co zobaczyli na Zachodzie. Bezskutecznie. Za Polski Ludowej światu bardziej i szczerzej dziwił się bohater kreskówki Marceli Szpak.
I nie jest to tylko kwestia opisywania minionych czasów. Bangkok i Bukareszt wszak dziś są zupełnie innymi miastami niż 40 i 20 lat temu, a jednak gdy James Bond ściga się łodziami po tajskim Floating Markecie, a Bill Bryson pokazuje nam puste półki w sklepach rumuńskiej stolicy, pozwalam im się prowadzić za rękę. Dwaj panowie M. jedynie przynudzają.
"Podróże..." ramotką były już w roku 1995, kiedy po raz pierwszy trafiły do księgarń. Wznowienie książki na fali popularności "RockManna" jest wyłącznie próbą odcięcia kuponów. I to próbą równie wysiloną jak zaangażowanie Manna i Materny do reklamy banku.
@RY1@i02/2011/238/i02.2011.238.196.027c.001.jpg@RY2@
Hubert Musiał
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu