Kto w sieci czyha na twoje pieniądze
"Haker" to na pierwszy rzut oka świetnie napisana powieść sensacyjna rozgrywająca się w światku obracających milionami genialnych cyberprzestępców. Jednak ponieważ wszystkie opisane w niej wydarzenia (i bohaterowie) są prawdziwe, można czytać ją również inaczej - jako pouczającą historię skutków ubocznych wielkiej e-rewolucji, która na zawsze i nie do poznania zmieniła globalną gospodarkę.
Wielki biznes i finanse dostrzegły potencjał tkwiący w sieci niemal od razu. Już w latach 90. pojawiły się pierwsze internetowe start-upy oferujące przełomowe dla e-handlu narzędzia i platformy, jak Pay-Pal, eBay czy Amazon. E-gorączka, z prędkością błyskawicy podbijająca zachodnie gospodarki, była nie do zatrzymania. Problem polegał jednak na tym, że jak zwykle w wypadku rewolucji zmiany były tak gwałtowne, iż trudno było za nimi w pełni nadążyć. W tyle zostały pierwsze systemy komputerowego bezpieczeństwa, dziurawe jak ser. A to w połączeniu z coraz większymi kwotami, jakimi obracano w sieci, musiało przynieść poważne kłopoty.
Te problemy nosiły dziwaczne imiona: "MostHateD", "Shadow Knight", "C0mrade" czy "Dark Dante" i "Iceman". Byli to młodzi, zazwyczaj dwudziesto-, trzydziestoletni hakerzy, pierwsze pokolenie wychowane na domowych pecetach. Nie ruszając się sprzed komputera - czasem dla zabawy, a potem coraz częściej z chęci łatwego zysku - potrafili oni rozbrajać wszystkie rządowe, bankowe czy firmowe systemy bezpieczeństwa. Efekt? Tysiące skradzionych numerów kart kredytowych umożliwiających robienie zakupów bez wiedzy właścicieli kont. Albo podszywanie się pod fundusze inwestycyjne i wyłudzanie w ten sposób milionów od innych instytucji finansowych. Czasem tylko za pomocą telefonu, faksu i klawiatury.
Bohaterem "Hakera" jest właśnie jeden z nich. Rosły długowłosy Max Butler, czyli właśnie "Iceman", który podporządkował sobie dużą część cybernetycznego półświatka. Zanim to zrobił, był jednak i renegatem, i agentem FBI, i białym kapeluszem, czyli hakerem wynajmowanym przez wielki biznes, by przez obchodzenie zabezpieczeń znajdował ich słabe strony. Los Butlera pozwala pokazać, jak buzujące procesy budowy i zniszczenia pociągnęła za sobą rewolucja internetowa. I to, że ten proces prawdopodobnie nigdy się nie skończy.
Ta książka ma jeszcze jednego bohatera. Jest nim sam autor, Kevin Poulsen, dziennikarz legendarnego magazynu "Wired" (czyli prawdziwej Biblii współczesnego pisania o internecie). Zanim Poulsen zakotwiczył w kalifornijskiej redakcji, był jednym z najbardziej poszukiwanych cyberzłodziei Ameryki. Jednym z jego wybryków było zhakowanie centrali telefonicznej jednej ze stacji radiowych i zgarnięcie nowiutkiego porsche w organizowanym przez nią konkursie. Poulsen w końcu wpadł i odsiedział ponad cztery lata. Po wyjściu na wolność zaczął pisać o innych cyberrabusiach. A że robi to znakomicie i ze znajomością rzeczy, polski czytelnik powinien sięgnąć po jego "Hakera".
@RY1@i02/2011/228/i02.2011.228.18600120a.802.jpg@RY2@
Kevin Poulsen, "Haker. Prawdziwa historia szefa cybermafii", Znak, Warszawa 2011
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu