Irlandzkie sprzeczności
Aktor jest jak psychoterapeuta. Musi umieć słuchać - mówi Gabriel Byrne, który gra główną rolę w serialu "Terapia". Drugi sezon właśnie ukazał się na DVD
Widzowie stacji HBO mogą już oglądać polską wersję "Terapii". W serialu "Bez tajemnic" rolę terapeuty, który sam nie potrafi zapanować nad własnym życiem, zagrał Jerzy Radziwiłowicz. Idealny wybór, zwłaszcza jeśli ma się w pamięci rolę Byrne’a. Obu aktorów łączy ekranowy spokój, zrównoważenie, elegancja. Obaj potrafią gestami, spojrzeniami, mimiką przekazać to, na co inni potrzebują aktorskich szarży. Obaj wreszcie potrafią o swoim zawodzie i pasji opowiadać mądrze i ciekawie.
Gabriel Byrne to przypadek szczególny. Jest jednym z najwybitniejszych irlandzkich aktorów, a jednak wielu kinomanów nie pamięta jego nazwiska - dopiero spojrzenie na twarz przywołuje skojarzenia w rodzaju "Ach, to ten facet z Podejrzanych". Gra świetne role u reżyserów ze światowej czołówki (David Cronenberg, bracia Coen, Jim Jarmusch, Wim Wenders), ale filmowe nagrody omijają go szerokim łukiem - na pierwsze ważne wyróżnienie czekał do 2009 roku, gdy za występ w "Terapii" dostał Złoty Glob.
Jest pełen sprzeczności. Choć w katolickiej szkole w Dublinie był molestowany seksualnie przez księży, sam zdecydował się później na seminarium, by po pięciu latach nauki stwierdzić, że stan zakonny nie jest jego powołaniem. W wywiadach niechętnie mówi o swoim życiu prywatnym, ale odsłonił się zarówno w wydanej w 1995 roku autobiografii "Pictures in My Head", jak i nakręconym trzynaście lat później intymnym dokumencie "Stories form Home". Mieszka na Manhattanie, ale z dumą podkreśla swoje irlandzkie pochodzenie, wciąż zresztą płynnie mówi po gaelicku, a w 1996 roku dla irlandzkiej telewizji napisał nawet scenariusz w rodzimym języku - "Draiocht". Starannie dobiera role w filmach niezależnych, a jednocześnie pojawia się w marnych hollywoodzkich produkcjach w rodzaju "Stigmaty" czy "I stanie się koniec" (oba z 1999 roku). Wysiłki Byrne''a doceniła wówczas jedynie kapituła Złotych Malin, nominując go do nagrody dla najgorszego aktora drugoplanowego).
Hollywood nie jest jednak jego marzeniem ani ostatecznym celem. Nie ukrywa, że niektóre role przyjmuje wyłącznie dla pieniędzy, zaś amerykańskiego kina nie ceni. "Ono nie reprezentuje różnorodności amerykańskiej kultury" - mówił w wywiadzie dla "Venice Magazine". "To cały czas kino białych ludzi, o ich wartościach i ich spojrzeniu na świat". Ucieczką od kina mógł być dla niego Broadway, ale i on okazał się rozczarowaniem (choć również wielkim aktorskim tryumfem Byrne’a - za rolę w dramacie "A Moon for the Misbegotten" dostał m.in. nominację do Tony Award). Po jednym z przedstawień zauważył z goryczą: "Teatr, jaki robimy, umarł. Nie ma prawdziwej publiczności. Na widowni wszyscy są po sześćdziesiątce, wszyscy są biali i tylko ich stać na bilet za 300 dolarów".
Rozgoryczenie musiało być tym większe, że to od teatru zaczęła się kariera Byrne''a. A konkretnie od maleńkiej dublińskiej sceny The Project Theatre, która zgromadziła największe aktorskie i reżyserskie talenty Irlandii końca lat 70. Byrne występował tam u boku Liama Neesona, Stephena Rei, Colma Meaneya i Ciarana Hindsa w sztukach reżyserowanych przez Neila Jordana i Jima Sheridana. "A na dodatek w salach próby grał zespół pryszczatych nastolatków, którzy szukali możliwości występowania w pubach i knajpach. Nazywali się U2" - wspomina Byrne.
Z tamtych czasów pozostały heroiczne wspomnienia, ale także przyjaźnie. Byrne do dziś ma bliski kontakt z Liamem Neesonem, współprodukował też film Jima Sheridana "W imię ojca", jeden z największych sukcesów irlandzkiego kina. W ostatnich latach zrezygnował z hollywoodzkich widowisk, skupiając się przede wszystkim na "Terapii", ale gdy HBO zakończyło realizację serialu po trzech sezonach (choć stacja nie wyklucza realizacji kolejnych w przyszłości), Byrne wraca do kina. Do swoich nowych produkcji zatrudnili go m.in. Neil LaBute i Costa-Gavras.
@RY1@i02/2011/223/i02.2011.223.196.024a.001.jpg@RY2@
Gabriel Byrne
Jakub Demiańczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu