Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Wielka wojna bogów

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Po "Starciu tytanów" do kin trafia kolejna wystawna hollywoodzka produkcja oparta na greckiej mitologii. Oparta zresztą bardzo luźno, bowiem "Immortals. Bogowie i herosi" nie miały być powtórką z mitów, ale napakowanym akcją i efektami specjalnymi widowiskiem.

Głównym bohaterem "Immortals" jest Tezeusz (Henry Cavill) - ten sam, który w kreteńskim labiryncie pokonał Minotaura (co w filmie jest zgrabnie wykorzystane, choć z oryginalną opowieścią mija się o lata świetlne). Jego matka ginie z rąk okrutnego Hyperiona (Mickey Rourke), zbuntowanego władcy, który rzuca wyzwanie bogom i chce podbić całą Grecję. Tezeusz kierowany żądzą zemsty rusza w ślad za szalonym zbrodniarzem i - zgodnie z przepowiednią jasnowidzącej Fedry (Freida Pinto) - stanie na czele bojowych Hellenów. Oczywiście nie obejdzie się bez paru boskich interwencji oraz wielkiego finałowego pojedynku Olimpijczyków z uwolnionymi przez Hyperiona okrutnymi Tytanami.

Tarsem Singh, twórca m.in. "Celi", jest reżyserem obdarzonym niezwykłą wrażliwością wizualną, "Immortals" robią więc chwilami wrażenie oszałamiające. Mroczne, ociekające złotem i krwią obrazy zapadają w pamięć. Niestety nie są w stanie ukryć miałkości scenariusza. Była szansa na inteligentne i przewrotne opowiedzenie mitologicznych wątków, ale zamiast tego jest seria uproszczeń, banałów i dialogów tak drętwych i patetycznych zarazem, że Zeus Gromowładny powinien scenarzystów z miejsca wtrącić w piekielne otchłanie Hadesu.

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.