Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Dwaj zgryźliwi...

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

...no, jeszcze nie tetrycy. Korespondencja Sławomira Mrożka i Stanisława Lema zebrana w tomie "Listy" sięga roku 1978, więc czasu, gdy jeszcze obaj do starości mieli dość daleko. Ale ironii i zgryźliwości to już odmówić im nie można: nieważne, czy skierowana jest przeciwko przaśnej polskiej szarzyźnie, czy przeciwko kolejnym dziełom obu panów (wzajemnie nie szczędzą sobie tak pochwał, jak i krytyk), czy wreszcie przeciwko wspólnym antypatiom, do których zaliczać się może równie dobrze polski przemysł motoryzacyjny, co Ireneusz Iredyński.

Ale równie dużo w tej książce goryczy, rozczarowania Polską Ludową, literaturą, zwątpienia - zwłaszcza ze strony Mrożka - we własne siły twórcze. "Listy" (podobnie jak tomy korespondencji prowadzonej przez Mrożka z Erwinem Axerem, Janem Błońskim i Adamem Tarnem) jawią się jako doskonałe uzupełnienie prowadzonych przez autora "Tanga" "Dzienników", zderzając jego dwa autoportrety: ten intymny i ten na pół publiczny. Prawdziwego oblicza Lema jest w "Listach" mniej, nie tylko dlatego, że dominuje tu korespondencja Mrożkowa. Twórca "Solaris" chowa się za wymyślną, pełną neologizmów epistolarną literaturą, ale chętniej objaśnia swoje książki niż samego siebie.

Zaś przede wszystkim "Listy" są zapisem przyjaźni dwóch piekielnie inteligentnych facetów, obdarzonych niezwykłym poczuciem humoru - co już powinno wystarczyć za solidną rekomendację. Tak się jednak składa, że obaj należą do najwybitnejszych powojennych pisarzy polskich. A to już zmienia "Listy" z literackiej ciekawostki w arcydzieło.

@RY1@i02/2011/218/i02.2011.218.196.026b.001.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.