Gra rozpoczęta
Jako jedyni w Polsce zajrzeliśmy na plan drugiego sezonu "Gry o tron", najbardziej oczekiwanego serialu przyszłego roku
Majestatyczne, grube na 12 metrów mury fortecy Lovrijenac przez wieki strzegły wejścia do portu w Dubrowniku. Jesienią tego roku same stały się prawdopodobnie najlepiej strzeżonym obiektem miasta. Na co dzień twierdza jest otwarta dla turystów, teraz wejścia pilnują stanowczy ochroniarze. - Nie ma dnia, żeby paparazzi nie próbowali się tu dostać na wszelkie sposoby - tłumaczy chorwacki dziennikarz Josip Jurčić, gdy wspinamy się na strome schody budowli. Lovrijenac na kilka dni przestał być turystyczną atrakcją, a zamienił się w zamek jednego z największych miast świata "Gry o tron" - Królewskiej Przystani.
Fotoreporterzy brukowców marnowali czas, dobijając się do wrót twierdzy. Wczesnym popołudniem wystarczyło przejść się po dubrownickiej starówce, by spotkać Petera Dinklage’a i Sophie Turner, nieniepokojonych ani przez dziennikarzy, ani przez łowców autografów. Burmistrz Andro Vlahušić mówi o olbrzymim zaszczycie, jakiego dostąpił Dubrownik, goszcząc ekipę serialu, ale miasto wcale nie żyje realizacją "Gry o tron". Połyka i wypluwa miliony turystów i jedynie wypłowiałe od słońca plakaty informujące o poszukiwaniu statystów oraz codzienne odprawy w hotelu Valamar Lacroma, gdzie mieszka część ekipy, świadczą, że "Gra o tron" jest tam realizowana.
- No photos, no interviews - słyszymy na wejściu do twierdzy. Na szczęście wewnątrz ochrona nie jest tak czujna i zezwala na ukradkowe fotografowanie krzątaniny dziesiątek osób zaangażowanych w realizację drugiego sezonu serialowej adaptacji powieści George’a R. R. Martina. Spojrzenie za kulisy jest w tym przypadku nie lada atrakcją - produkcja serialu jest utrzymywana w ścisłej tajemnicy. Dwa plany - w Irlandii Północnej oraz na Islandii - są całkowicie zamknięte dla dziennikarzy, w Dubrowniku producenci zgodzili się na jedną krótką wizytę. I nieustannie przestrzegają, by nie zdradzać zbyt wielu tajemnic. - Dziś kręcimy jedną z kluczowych scen, więc nie opisujcie jej, by nie psuć zabawy widzom - poucza Louis z nowojorskiego oddziału HBO, choć spora część fanów "Gry o tron" po lekturze powieści i tak wie, co się wydarzy w kolejnych odcinkach. - Po zakończeniu emisji pierwszego sezonu widzowie zasypali nas pełnymi oburzenia e-mailami. Nawet ci, którzy znali książkę - śmieje się Louis. - Dlatego chcemy utrzymać szczegóły w tajemnicy.
Producent D.B. Weiss tłumaczy zaś, skąd ekipa serialu wzięła się w Chorwacji. - Przenieśliśmy się tutaj z Malty ze względu na koszty produkcji i większe ulgi podatkowe. Ale znaleźliśmy tu także doskonałe lokalizacje do zdjęć plenerowych. No i ludzie są niezwykle pomocni, doskonale wyszkoleni, praca w Dubrowniku jest prawdziwą przyjemnością - mówi. Na nieśmiałą sugestię, że mógłby poszukać plenerów w Polsce, Weiss odpowiada: - Chętnie wróciłbym do Polski. Mieszkałem przez kilka miesięcy w Krakowie, pracowałem tam nad filmem, który nigdy nie powstał.
Na planie pojawiają się aktorzy. Peter Dinklage (Tyrion Lannister) wdaje się w krótką rozmowę z Jackiem Gleesonem (król Joffrey) i potężnym Rorym McCannem (Sandor Clegane). Gdzieś z boku Sophie Turner, czyli Sansa Stark, cierpliwie poddaje się torturom charakteryzatorów. Kilkunastu statystów ustala z producentami ostatnie poprawki. Z tyłu kilku młodych ludzi z jednego wiadra wyciąga zwoje silikonowych jelit i macza je w drugim pojemniku, pełnym sztucznej krwi. Widok obrzydliwy i fascynujący zarazem, ale pytanie, kto zostanie wypatroszony, kwitują śmiechem. Wszędzie kłębią się zwoje kabli, oświetleniowcy i dźwiękowcy przekrzykują się nawzajem. W Królewskiej Przystani powinien rozbrzmiewać bitewny zgiełk, na razie jednak panuje bazarowy chaos. W tłumie udaje mi się wyłowić Tommy’ego Dunne’a, który projektuje broń bohaterów serialu i czuwa nad jej wykonaniem. Ma w tym olbrzymie doświadczenie - karierę zaczynał na planie "Braveheart", potem pracował m.in. przy "Gladiatorze", "Pacyfiku" i "Helikopterze w ogniu". Irlandczyk nie ukrywa, że praca przy "Grze o tron" to prawdziwe wyzwanie. - Musiałem zaprojektować różne rodzaje mieczy. Nie chciałem powielać średniowiecznych europejskich wzorów, ale stworzyć coś, co będzie oddawało zarówno charakter powieści, jak i pasowało do każdego z bohaterów. Inna będzie więc Igła, której używa Arya Stark, inne będą miecze Baratheonów, jeszcze inne te, których używają strażnicy na Murze.
Podobne dylematy ma Michele Clapton, za serialowe kostiumy nominowana do nagrody Emmy. - To największe wyzwanie w mojej karierze. Projektujemy kilkadziesiąt rodzajów strojów - każdy odzwierciedla nie tylko przynależność rodową i pochodzenie bohatera, lecz także jego osobiste cechy - tłumaczy. Ale gdy tylko zaczyna opowiadać o swoich inspiracjach, zostaje odwołana do ostatnich poprawek przy sukni Sansy Stark, chwilę później producent D.B. Weiss ogłasza rozpoczęcie zdjęć. Chaos w mgnieniu oka ustępuje perfekcyjnie działającej filmowej maszynie, a kolejne duble i świadomość otaczającego aktorów tłumu nie zabijają emocji, jakie budzi kręcona właśnie scena.
Jak wypadnie na ekranie, przekonamy się już za kilka miesięcy. Premiera drugiego sezonu "Gry o tron" została zapowiedziana na kwiecień i już wiadomo, że to jeden z najbardziej oczekiwanych seriali przyszłego roku.
@RY1@i02/2011/214/i02.2011.214.196.007a.001.jpg@RY2@
Jack Gleeson, Peter Dinklage oraz producent D.B.Weiss na planie "Gry o tron"
@RY1@i02/2011/214/i02.2011.214.196.007a.002.jpg@RY2@
Gwiazdy nie chciały pozować do zdjęć, statyści wręcz przeciwnie
Jakub Demiańczuk
Dubrownik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu