Blues to za mało
Na swoim nowym albumie Tom Waits daje upust fascynacji starym bluesem i rock’n’rollem. Co jeszcze ukształtowało współczesnego bitnika?
"Mówią, że nie mam przebojów i trudno się ze mną współpracuje, tak jakby było to coś złego", powiedział w marcu tego roku Waits podczas 26 ceremonii wprowadzenia do Rock and Roll Hall of Fame w hotelu The Waldorf Astoria w Nowym Jorku. W gronie wybitnych rockmanów powitał go Neil Young, który zresztą wcześniej wprowadził m.in. Paula McCartneya, Jimiego Hendriksa i The Pretenders. To tam Waits opowiadał o pochodzeniu swojej awangardowo-bluesowo-poetyckiej duszy: "Jak miałem 15 lat, udało mi się zakraść na show Lightnin'' Hopkinsa. Musiałem tylko lekko zabarwić włosy na siwy kolor i namalować wąsy". To, jak sam mówi, było jedno z najważniejszych wydarzeń w jego życiu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.