Nie przegap w TV
Pomysł banalnie prosty - wybitni polscy reżyserzy opowiadają o jednej, konkretnej scenie ze swoich filmów. Andrzej Wajda wspomina sekwencję z płonącymi kieliszkami z "Popiołu i diamentu", Andrzej Żuławski analizuje fragment "Trzeciej części nocy". Wszystko rozgrywa się w ascetycznej, czarnej przestrzeni telewizyjnego studia, w którym goście programu rozmawiają z Michałem Chacińskim. Niby nic, a jednak tak wiele. Niby debata toczy się wokół filmów, które zostały już dokładnie opisane i zbadane, a jednak wciąż udaje się odkrywać nowe tajemnice, nowe znaczenia. Każdy odcinek "Jednej sceny" trwa niespełna pół godziny, ale pozwala na klasykę polskiego kina spojrzeć w zupełnie innym świetle. Kilka odcinków już mogliśmy oglądać, warto czekać na kolejne. Zwłaszcza że gośćmi programu będą jeszcze m.in. Agnieszka Holland, Piotr Szulkin, Edward Żebrowski i Janusz Zaorski. A lekcji do odrobienia zostało znacznie więcej.
@RY1@i02/2011/210/i02.2011.210.196.004c.001.jpg@RY2@
. Nakręcona przez cenionego brytyjskiego dokumentalistę fabularyzowana opowieść o masakrze irackich cywilów w mieście Haditha 19 listopada 2005 r. 24 osoby zginęły z rąk amerykańskich marines w odwecie za śmierć jednego z żołnierzy w zamachu bombowym. Sytuacja w Iraku zmieniła się od czasu premiery filmu, ale "Bitwa..." pozostaje jednym z najciekawszych obrazów poświęconych tej wojnie. Ujęcia w większości przypadków kręcone są z ręki, kamera zagląda do mieszkań Irakijczyków, śledzi wojskowe patrole, nerwowo dokumentuje zajścia na polu bitwy. Słuchamy wypowiedzi marines, którzy za wszelką cenę próbują zrozumieć, co w ogóle robią na Bliskim Wschodzie. Do ról żołnierzy reżyser zatrudnił przede wszystkim naturszczyków, w tym także marines, którzy odbyli służbę w Iraku. Na dodatek pozwolił im na improwizację w dialogach, co dodało całości drapieżnego, szorstkiego realizmu.
@RY1@i02/2011/210/i02.2011.210.196.004c.002.jpg@RY2@
. Nowe czasy, nowy Bond - tak można w dużym skrócie opisać film Marca Forstera. 22. odsłona przygód agenta Jej Królewskiej Mości jest bezpośrednią kontynuacją "Casino Royale" i drugim bondem, w którym główną rolę zagrał Daniel Craig. Obraz utrzymany jest w podobnej stylistyce - dynamiczny, brutalniejszy niż wszystkie poprzednie części, niemal pozbawiony bondowskich gadżetów, za to coraz bardziej realistyczny i w sumie dość przygnębiający. Także Craig nie ma w sobie ani subtelnego wdzięku Rogera Moore’a, ani zwierzęcego magnetyzmu Seana Connery’ego czy choćby elegancji Pierce’a Brosnana. Jego Bond to agent z krwi i kości - zdecydowany, gwałtowny, ale także popełniający proste błędy. Niektórzy krytycy marudzili, że to już nie to samo, co przed laty, ale Bond zmienił się razem z kinem - i to wcale nie zmienił się na gorsze.
@RY1@i02/2011/210/i02.2011.210.196.004c.003.jpg@RY2@
JAKUB DEMIAŃCZUK
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu