Kolumb był globalistą
W "Kryształowym pałacu" Peter Sloterdijk zabiera czytelnika na ożywczą wycieczkę po 500 latach zachodniej cywilizacji. Od razu zapowiada, że jego celem jest wyjaśnienie, czym właściwie jest globalizacja i dlaczego świat wokół nas wygląda tak, jak wygląda. W przeciwieństwie do wielu autorów opisujących fenomen spłaszczenia świata Sloterdijk zaprzecza, by zjawisko globalizacji pojawiło się dopiero w ostatnich kilkudziesięciu latach wraz z rozwojem międzynarodowych korporacji, obrotu bezgotówkowego czy globalnej turystyki. Dowodzi, że jego początki sięgają czasu wielkich odkryć geograficznych i rodzenia się nowego systemu gospodarczego - kapitalizmu.
Wielką zaletą narracji Sloterdijka są jego plastyczne metafory. Dla niego załogi statków Kolumba czy Magellana wypływające w kierunku nowych lądów to pierwsze kapitalistyczne korporacje. Tutaj rodziła się chęć nieprzerwanego parcia do przodu. Każde wodowanie statku kojarzy się mu z wprawieniem w ruch kapitału, okrążającego ziemię i wracającego na konto. Podobnie jest z kryształowym pałacem wzniesionym w Londynie w 1851 roku z okazji pierwszej wystawy światowej, który staje się symbolem finalnych ambicji nowoczesności.
64-letni Sloterdijk należy do pokolenia niemieckich intelektualistów, którzy tak samo dobrze czują się na sali wykładowej, jak w roli gościa telewizyjnego talk-show. Jego książki, choć poważne, pisane są inaczej niż ciężkie prace choćby starszego o dwie dekady Jürgena Habermasa. Sloterdijk jest jak dobry górski przewodnik: narzuca solidne tempo, ale jednocześnie co jakiś czas odwraca się za siebie i patrzy, czy czytelnik za nim nadąża.
@RY1@i02/2011/205/i02.2011.205.196.026c.001.jpg@RY2@
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu