Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

płyty, książki, filmy, koncerty

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

O tym, że Polacy nagrywają płyty w studiach w Stanach Zjednoczonych i z tamtejszymi muzykami, słychać mniej więcej raz w miesiącu. Niestety zazwyczaj kończy się to tak jak w przypadku projektu "Poland... Why Not?" - bardzo źle, mówiąc delikatnie. Na szczęście są wyjątki. Przykładem bardzo solidna płyta Moniki Borzym, zaledwie 21-letniej wokalistki jazzowej, którą po raz pierwszy usłyszeliśmy podczas Jazz Jamboree 2009. Niech nie zwiedzie was jej słodkie oblicze na zdjęciach dołączonych do debiutanckiej płyty. Monika to ostre muzyczne zwierzę. Na "Girl Talk" znalazły się jej interpretacje znanych kompozycji Amy Winehouse ("You Know I''m No Good"), Björk ("Possibly Maybe") czy Erykah Badu ("Appletree"). Ten ostatni promowany jest nakręconym w Nowym Jorku subtelnym teledyskiem. Wrażenie robi jazzowa interpretacja "Possibly Maybe" pokazująca duże możliwości Moniki: delikatny liryczny wokal kontra wysokie, falujące dźwięki. Koniecznie trzeba wspomnieć o muzykach, z którymi Monika pracowała przy płycie. To cenione w jazzie nazwiska: Gil Goldstein, Aaron Parks, Larry Grenadier, Eric Harland i Matt Pierson.

Jedynym zarzutem wobec płyty może być to, że momentami jest zbyt łagodna. Jakby Monika i muzycy bali się pokazać jazzowy pazur. Oby na kolejnej poszli w mocniejszą stronę, a będzie wybitnie.

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.027a.001.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Przez pierwsze kilkanaście lat swojej kariery Adam Cohen próbował muzycznie odciąć się od ojca. Wreszcie przestał walczyć ze spuścizną Leonarda i postanowił się z nią zmierzyć. Udało się połowicznie. "Like A Man" brzmi jak utwory pozostałe z sesji studyjnych ojca. Folkowo-popowe, smutasowe ballady Adama są jednak bardziej dopieszczone od numerów Leonarda. Ten śpiewał jakby od niechcenia i to było jego największym atutem. Adamowi brakuje trochę tego luzu i pozornej niechęci. W Polsce materiał wykona na żywo podczas dwóch grudniowych koncertów.

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.027a.002.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Pierwsza oficjalna publikacja utworu Mother Love Bone z wokalem Eddiego Veddera, muzyka filmowa gitarzysty Mikea McCreadyego, wersje demo, live (z tak egzotycznych krajów jak Filipiny i Tajwan) i instrumentalne największych przebojów. Starych grunge''owców ucieszy też wczesna wersja najważniejszego utworu supergrupy Temple Of The Dog "Say Hello 2 Heaven". "Twenty" to klasyczny zestaw rarytasów dojrzałego zespołu - gratka dla fanów, niepotrzebna rzecz dla antypearljamowców. Płyta towarzyszy premierze filmu kinowego o zespole w reżyserii Camerona Crowea.

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.027a.003.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Jeżeli tak ma wyglądać polski pop, to ja jestem za. Julia Marcell drugą płytą "June" pokazuje, że można u nas nagrać płytę pełną znakomitych, przyswajalnych elektroniczno-rockowych melodii, a jednocześnie nienudną i wciągającą. Szczypta Björk, trochę Tori Amos, kawałek Kate Bush i momenty z Florence And The Machine - Julia czerpie z najlepszych wzorców. Na swojej płycie bawi się wokalem słusznie pewna siebie. Nie zawiodła Kasia Nosowska, zachwyciła Julia - ile czeka nas jeszcze po wakacjach mocnych żeńskich albumów? Szkoda, że panowie pozostają w tyle.

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.027a.004.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Tymi przedmiotami Arthur Bishop (Jason Statham) włada najlepiej. Pierwszymi zabija na zlecenie swojego mentora Harryego (Donald Sutherland), drugimi rekonstruuje zabytkowy samochód, kiedy ma wolne. Pewnego dnia dostaje zlecenie na Harryego... Remake filmu z 1972 roku z Charlesem Bronsonem to mocne kino sensacyjne. Nie ma w nim miejsca dla kobiet ani też dla specjalnej logiki. Liczy się akcja i ta trzyma w napięciu do końca. Poza walką wręcz i strzelaninami nie spodziewajcie się więcej.

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.027a.005.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Dwóch brytyjskich geeków jedzie do USA na konwent poświęcony fantastyce, ale zamiast emocji kulturowych czeka ich spotkanie z prawdziwym kosmitą. Przedstawia się jako Paul i prosi Angoli o pomoc - przed chwilą uciekł z rąk FBI. Cała trójka rusza więc w szaloną podróż przez Amerykę. Nazwiska scenarzystów i jednocześnie odtwórców głównych ról mówią wszystko: Simon Pegg i Nick Frost. Można więc oczekiwać udanej gry popkulturowymi kliszami, okraszonej solidną dawką cynicznego, brytyjskiego humoru.

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.027a.006.jpg@RY2@

JD

Kosmici lądują nie tylko w Stanach Zjednoczonych - przybysze pojawili się także w sercu Polski, prowokując okazję do solidnej biesiady - w końcu tak niespotykanych gości trzeba suto przyjąć. A gdzie wódka się leje, tam rozwiązują się języki. Toczą się więc rozmowy o kosmitach, i o życiu, i o ludzkości w ogóle. Bardzo śmieszne na początku, zaskakująco poważne - i mimo 25 lat, jakie upłynęły od premiery, aktualne - pod koniec. Plus genialna obsada: Benoit, Gajos, Pieczka i Roman Kłosowski w życiowej roli.

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.027a.007.jpg@RY2@

JD

Wywiad Wacława Krupińskiego ze Zbigniewem Wodeckim czyta się jednym tchem. Spotkanie dwóch indywidualności - dziennikarskiej i muzycznej - ma charakter przyjacielskiej gawędy. Zawarte w tomie wspomnienia z dzieciństwa, tras koncertowych, scen kabaretowych i teatralnych nie przesłaniają profilu bohatera, który promieniuje poczuciem humoru, wdziękiem, dystansem do własnej twórczości. Kariera Wodeckiego jest odporna na upływ czasu.

Krupiński wie absolutnie wszystko na temat bohatera, z kolei Wodecki jawi się w książce jako jedna z najsympatyczniejszych postaci polskiego show-biznesu. "On nie ma wrogów" - podkreśla Hanna Banaszak. Rzeczywiście, trudno znaleźć drugiego muzyka, który przeszedłby przez wszystkie style i koncepcje muzyczne w zasadzie nieskalany. Również prywatnie jest dzieckiem szczęścia. Wodeckiego lubią wszyscy.

"Pszczoła, Bach i skrzypce" ma tradycyjną formę. Wywiady sąsiadują z wypowiedziami przyjaciół Wodeckiego - od Santor po Zbigniewa Górnego; są także unikalne fotografie z rodzinnego archiwum. Nie znajdziemy w książce wielu niedyskrecji, tylko cudowne anegdoty i zaskakujące zwierzenia. "Najlepiej wypadam, gdy jestem szczery" - mówi Krupińskiemu artysta. Ta bezpretensjonalna szczerość Wodeckiego ujęła mnie chyba najbardziej.

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.027a.008.jpg@RY2@

Łukasz Maciejewski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.