Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Naturalnie, że we wnętrzu

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

RYNEK MEBLARSKI zapełnia się produktami aspirującymi do miana eko, ale decyzja zakupowa wymaga od klienta przede wszystkim świadomości, bo często trzeba dokonywać trudnych wyborów

Niewielu z nas ma wpływ na to, jakie rozwiązania techniczne w naszym mieszkaniu przewidzą deweloper i architekt. Siłą rzeczy musimy się zgodzić na narzucony model ogrzewania (i - rzadziej - chłodzenia), termoizolację, nie wspominając już o metodzie oczyszczania ścieków czy utylizacji śmieci. Tym bardziej ważne jest, by robić to, co zrobić można.

Ekologia kosztuje. Takie jest przynajmniej powszechne przekonanie. I często okazuje się prawdziwe, bo wiele firm ustala nie zawsze uzasadnione kosztami produkcji wyższe ceny na wszystko, co ma w nazwie przedrostek eko-. Tak jednak nie musi być, a rachunek ekonomiczny może przemawiać na rzecz ekologicznej aranżacji wnętrza. Eko to m.in. niższy stopień przetworzenia i ograniczanie dystansu między producentem i klientem, więc może być taniej. Z drugiej strony ekologiczne uprawy bez środków ochrony roślin i wspomagaczy wzrostu, pracochłonne techniki i mniejsze serie rzeczywiście podnoszą koszt wyprodukowania pojedynczych egzemplarzy np. mebli. To kwestia wyboru, bo bycie eko wymaga podejmowania świadomych decyzji.

Nie ma jednego przepisu na bycie przyjacielem środowiska. A producenci nie ułatwiają nam życia. Brakuje polskich norm dla ekologicznych mebli, nie ma też tak rygorystycznego obowiązku podawania składu produktu na etykiecie, jak w przypadku żywności czy kosmetyków. Stąd problem: co właściwie jest eko? Albo: co jest bardziej eko? Na przykład czy ekologiczny jest wyrób plastikowy, skoro do jego wykonania nie użyto materiałów pozyskiwanych bezpośrednio ze środowiska? Czy mebel drewniany zawsze będzie bardziej przyjazny dla środowiska niż ten z materiałów sztucznych? Czy trwałe to ekologicze? Jest kilka generalnych reguł, ale bywa, że się wzajemnie znoszą... Oto niektóre z nich.

Najbardziej ekologicznym materiałem używanym przez człowieka od początków historii naszego gatunku jest drewno. Także dlatego, że jest dla niego najzdrowsze (jako materiał budowlany czy wykończeniowy), bo jego naturalnie oddychająca i pracująca struktura pozwala na dostosowywanie się do warunków - wilgotności, temperatury, a dzięki temu sprzyja np. alergikom. To jedna strona medalu. Druga to kwestie środowiska.

Drewno pochodzi z drzewa. Banał? Niby tak, ale to jest właśnie najważniejsze. Dzięki temu jest materiałem, którego pozyskiwanie nie musi skończyć się unicestwieniem źródła. Jeśli wycinka prowadzona jest właściwie (tak jak to ma miejsce w Polsce), pod kontrolą lub wręcz przez leśników, lasom nie grozi zanik. Przeciwnie, planowe pozyskiwanie drewna prowadzi do wzbogacania lasu, bo w miejsce wyciętych (po właściwej selekcji) drzew sadzi się młode, bardziej odporne na szkodniki i zanieczyszczenia środowiska, a więc można mówić o odnowie lasu, a nie o prostej wycince.

Dzięki temu nie tylko zyskujemy coraz nowsze pokolenia drzew, czyli materiału, który potem wykorzystujemy, ale też stwarzamy warunki do istnienia najbardziej skomplikowanego ekosystemu świata, czyli lasu. A bioróżnorodność jest nie do przecenienia z punktu widzenia ekologa. Efekt dodatkowy (a może podstawowy?) to tlen i absorbcja dwutlenku węgla, szczególnie ważne w czasach efektu cieplarnianego.

Czy każdy drewniany mebel jest ekologiczny? Niestety nie. Pierwszy warunek to właściwa gospodarka leśna. Nie ma o niej mowy w większości krajów, z których importuje się drewno egzotyczne - w ostatnich latach wciąż na fali mody. Używając np. drewna tekowego (dzięki zawartości naturalnych olejków odpornego na warunki atmosferyczne), przyczyniamy się nieświadomie do dewastacji lasów monsunowych. Problem w tym, że teczyna występuje naturalnie na bardzo ograniczonym obszarze w Azji i to w krajach, które są przynajmniej podejrzewane o rabunkową gospodarkę leśną. Azjatyckie plantacje, podobnie jak mniejsze, znajdujące się w Afryce i Ameryce Środkowej, wypierają inne gatunki drzew uznawane za mniej przydatne dla człowieka. Nawet jeśli dla nieekologów bioróżnorodność nie jest najważniejsza, monokultura jest zawsze mniej odporna na zagrożenia (np. szkodniki). W ten sposób lasy, które zapewniają ziemi olbrzymią część tlenu, znikają pod siekierami albo wskutek chorób. Jak podaje WWF, w ciągu minuty na świecie znika naturalny las o powierzchni równej 36 boiskom do piłki nożnej. Szacuje się, że nawet 1/4 produktów pochodzenia drzewnego importowanych do Unii Europejskiej, w tym do Polski, pochodzi z nielegalnych źródeł.

Drugi problem: trzeba sprawdzić, czym meble są klejone i lakierowane. Najlepszy jest tzw. biały klej (bez formaldehydu) i naturalne oleje do impregnacji. Nieco mniej trwałe niż sztuczne, ale zdrowsze i niewywołujące uczuleń.

To nie koniec problemów. Kiedy już wiemy, skąd pochodzi drewno, którego chcemy użyć, łatwo obliczyć, ile kosztuje (nas, w dowolnej walucie, i naturę - w jednostkach zużycia paliwa i emisji gazów cieplarnianych) jego transport.

Podstawowa zasada brzmi: używaj sprzętów wyprodukowanych jak najbliżej z drewna pozyskanego z właściwie prowadzonych upraw/wycinek miejscowych drzew. W Polsce mamy sosnę, dąb, jesion, olchę (spokrewnioną z teczyną). Nie ma potrzeby sprowadzania egzotycznego drewna (jedna ze znanych włoskich marek ekologicznych oferuje już w Polsce meble wykonane we Włoszech z drewna... sprowadzanego z plantacji w Ameryce!).

Niezmienną popularnością cieszą się w Polsce meble (i ich części) z rattanu. Prawdą jest, że ta egzotyczna roślina (rosnąca głównie w Indonezji, Wietnamie i Laosie trzcinopalma) przyrasta bardzo szybko, więc można by się spodziewać, że jej użycie będzie jak najbardziej ekologiczne. Tzw. ślad węglowy (emisja CO2 w czasie transportu) to w przypadku tego surowca tylko połowa problemu, który niestety przypomina węzeł gordyjski. Otóż ten gatunek palmy pnącej wymaga podpory - drzew lasu tropikalnego. Pozyskiwanie go w sposób nieodpowiedni prowadzi do zanikania całych połaci lasu (w którym odkryto 1 tys. nieznanych jeszcze przed 10 laty gatunków roślin i zwierząt!). To z kolei prowadzi do... nieodnawiania zasobów rattanu. Koło się zamyka, ze szkodą zarówno dla natury, jak i gospodarki (w dolinie Mekongu pozyskiwanie rattanu to główne źródło utrzymania mieszkańców wsi). Dodatkowo do przetwarzania łodyg w używany w meblarstwie surowiec wykorzystuje się chemikalia, które zatruwają i wody gruntowe, i ludzi. Jeśli więc mamy kupić rattanowe meble, upewnijmy się, że surowiec pochodzi z legalnej i zrównoważonej uprawy (certyfikat FSC). A są takie! Program ochrony lasów tropikalnych i zasobów rattanu prowadzi WWF. Najlepiej zaś skorzystajmy z polskiej wikliny, którą coraz tańsze wyroby rattanowe prawie wyparły z rynku.

Nawet zdeklarowany ekolog nie może jednak całkowicie odrzucić tworzyw sztucznych. Nie tylko dlatego, że są wszechobecne. Także dlatego, że lepiej wykorzystać powtórnie coś, co już zostało wyprodukowane, niż wyrzucić i czekać, aż się rozłoży (w przypadku twardego plastiku się nie doczekamy, bo trwa to 1 mln lat!). Lepszy będzie recykling. A do wyrobu sprzętów domowych nadają się przetworzone: plastik, metale czy papier. Nie trzeba marnować kopalin ani nadmiernie wycinać lasów, wytwarza się znacznie mniej CO2 itd. Lista korzyści jest długa!

Moda na wnętrza rustykalne powraca regularnie, ale jako trend od dawna nie jest lansowana. Nie jesteśmy skazani na słomkowe żółcie i tzw. kolory ziemi, kanciaste sosnowe meble i wiklinowe plecionki ozdobione dodatkowo bukietami suchych kwiatów z kuchenną opcją warkoczy czosnku. Można mieć swoje ekownętrze i nie mieszkać w chacie z czasów króla Ćwieczka. Dzisiejsza ekologia idzie w parze z designem!

Prostota nie oznacza braku wyrafinowania. Świadczą o tym choćby projekty Norweżki Amy Hunting - cudownie funkcjonalne, szlachetne meble drewniane. Cecha charakterystyczna: łączenie różnych gatunków drewna, z których każdy gra własną fakturą i kolorem.

A skoro o kolorze mowa, warto zapoznać się z tworami polskiej pracowni Kartooni z Poznania. Jej meble wykonywane są z... tektury (pięciowarstwowej, 10 razy odporniejszej od tej, z której robione są np. pudła). 70 proc. materiału do jej produkcji to makulatura (patrz: recykling). Dzięki materiałowi są wytrzymałe i lekkie. Używane kleje i farby są przyjazne środowisku... i ekscytujące. To coś dla miłośników koloru, który dodaje energii.

I jeszcze jedno przykazanie ekologa: nic, co zostało zrobione ze skóry, nie jest ekologiczne, choćby producenci przekonywali, że to najnaturalniejszy surowiec świata. Nie chodzi tylko o to, że cierpienie zwierząt trudno wycenić i przełożyć na skutki, jakie dla atmosfery (niewątpliwie) ma produkcja sztucznej skóry. Kupując skórzane meble, pamiętajmy też, że przemysłowy chów zwierząt na mięso i skórę jest odpowiedzialny za większą emisję gazów cieplarnianych (tu: metan) niż cały transport lotniczy na świecie.

Öko-Control - znak europejskich salonów wnętrzarskich oferujących meble ekologiczne

Stokrotka/margerytka - znak 19 grup produktów ekologicznych wytwarzanych w UE

Fair Trade (Sprawiedliwy Handel) - znak dla producentów spełniających standardy Międzynarodowej Organizacji Pracy i standardy ekologiczne

FSC - znak na produktach z drewna, oznacza niestosowanie gospodarki rabunkowej

PEFC - oznacza stosowanie zrównoważonej gospodarki leśnej

Rainforest Alliance - znak ekologicznych wyrobów z drewna i papieru

Znak EKO - przyznawany ekologicznym produktom i usługom przez Polskie Centrum Badań i Certyfikacji

Znak Certyfikowanego Rolnictwa Ekologicznego - dla ekologicznych produktów rolniczych

Zielone Płuca Polski - produkt pochodzący z regionu Zielone Płuca Polski; przyznaje się go także produktom przemysłowym

@RY1@i02/2011/182/i02.2011.182.021.007k10.801.jpg@RY2@

Fot. Materiały prasowe

Komoda Small Ben

@RY1@i02/2011/182/i02.2011.182.021.007k10.802.jpg@RY2@

Fot. Materiały prasowe

Kartooni - lekkie pufy w bajecznych kolorach

Maciej Weryński

maciej.werynski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.