Zgrzyty o miłości
Nowy album Lenny''ego Kravitza "Black and White America" to pełna muzycznych zakrętów podróż z bardzo osobistymi tekstami
Muzyk pochodzenia rosyjsko-żydowskiego (po ojcu) i z Bahamów (po matce) 20 lat temu wniósł świeżość do poprockowego mainstreamu. Jego pierwsze płyty "Let Love Rule", "Mama Said" i "Are You Gonna Go My Way" oczarowały drapieżnymi riffami w stylu Jimiego Hendriksa i lekko zachrypniętym wokalem. Seksapil Lenny’ego, łączący drapieżnego rockersa z romantykiem, szczególnie podbił damskie serca. Także artystek, m.in. Vanessy Paradis i Madonny - dla obu pisał piosenki. Po 10 latach Lenny, zamiast skupić się na piosenkach, stał się celebrytą pokazującym się na okładkach gazet z modelkami i aktorkami. Gwoździem do jego artystycznej trumny był wydany trzy lata temu album "It Is Time for a Love Revolution". Słabe wyniki sprzedaży i krytyka tej przesłodzonej, ckliwej płyty dały Kravitzowi do myślenia. Po trzech latach powrócił do tego, co podobało się 20 lat temu. Nie w każdym miejscu "Black and White America", ale na szczęście w większości.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.