The Mozfather: portret pamięciowy
Potrafi być elegancki jak Clark Gable - niemal zawsze ma na sobie marynarkę, a jeśli nie, to przynajmniej elegancką koszulę i krawat albo muchę. Kąśliwie zawadiacki jak James Dean - fryzura, baki, przenikliwe spojrzenie. W Los Angeles mieszkał w domu zbudowanym przez Gable’a. W 1983 roku napisał książkę "James Dean is Not Dead". Fascynat złotych czasów Hollywood. Uwielbia Gretę Garbo - w LA wynajmował apartament, który kiedyś zamieszkiwała. Nie mniej lubi Marylin Monroe. Podczas jego koncertów na wizualizacjach z tyłu sceny pojawiają się wielcy aktorzy, tacy jak Richard Burton w kadrach z filmu "Look Back In Anger" ("Miłość i gniew").
Jak zdradził w wywiadzie magazynowi "Q" w 1995 roku, gdyby miał wybierać, kto miałby go zagrać w biograficznym filmie, byłby to właśnie Burton. Morrissey’a fascynują też klasycy brytyjskiej literatury, Oscar Wilde czy Philip Larkin. W muzyce imponowali mu barwni młodzieńcy z New York Dolls (napisał o nich książkę "The New York Dolls") oraz wokalistki, takie jak Dusty Springfield, Sandie Shaw czy Nancy Sinatra, z którą zaprzyjaźnił się, kiedy mieszkał w Hollywood.
Chętnie zabiera głos w sprawach społecznych i politycznych. Krytykował rodzinę królewską i rządy Margaret Thatcher, nie oszczędzał w publicznych wypowiedziach Tony’ego Blaira i George’a Busha. Krytykował napływ imigrantów na Wyspy Brytyjskie, choć twierdzi, że prasa przekręciła jego słowa. Kłócił się publicznie ze słynnym kucharzem Jamiem Oliverem o to, że promuje jedzenie mięsa. Moz od kilkunastu lat jest wegetarianinem. Wspiera organizacje walczące o prawa zwierząt, m.in. PETA. Nieprzypadkowo w klipie do jego piosenki "Interesting Drug" z 1989 roku grupa aktywistów puszcza na wolność króliki doświadczalne. W 2006 roku odwołał swoje koncerty w Kanadzie, bo kraj pozwalał na zabijanie fok. W 1985 roku wraz z The Smiths wydał album oraz piosenkę o dobitnym tytule "Meet Is Murder". Album znalazł się na liście 500 najlepszych płyt wszech czasów magazynu "Rolling Stone".
Wychował stado wybitnych następców, stał się inspiracją dla znaczących kapel. Inspirował Pulp, Blur, Oasis oraz młodszych, Bloc Party, The Killers i Interpol. Mozfather musi mieć jednak równie sporo wrogów - krytykował Madonnę, Eltona Johna i George’a Michaela. Za to, że piszą o niczym i zamiast skupić się na muzyce, dbają o wizerunki.
Nie należy również do przyjaciół królów szeroko pojętej alternatywy. Nie znoszą się z The Cure, jego lider Robert Smith mówił: "Jeśli Morrissey powie, żeby nie jeść mięsa, to ja będę je jadł w zdwojonej ilości. Tak bardzo go nienawidzę". A inny członek The Cure, Lol Tolhurst, przyznał, że już nawet nie pamięta, dlaczego nie lubią się z Morrisseyem. Z kolei jego słowa o imigrantach w Wielkiej Brytanii nie spodobały się Nickowi Wire’owi z Manic Street Preachers, za co ostro skrytykował go Mozo.
Trudno przejść obok postaci Morrissey’a obojętnie. To pewne. Gdyby wysłano za nim list gończy, wielu na pewno z chęcią napisałoby na nim "poszukiwany żywy lub martwy".
@RY1@i02/2011/141/i02.2011.141.196.024b.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/141/i02.2011.141.196.024b.002.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu