Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Czarny kwadrat to jest hit

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Okładka nowej płyty Dody poraża wizualnie - siedem różnych wersji, odważne zdjęcia. Czy to wystarczy, żeby nazwać ją wyjątkową? Rozmawiamy z wybitnym polskim twórcą okładek Rosławem Szaybo

Rosław Szaybo: Ja inaczej zaprojektowałbym okładkę płyty Dody. Zaangażowałbym najlepszych fotografów w Polsce, żeby każdy zrobił jedno zdjęcie z własnym pomysłem. Dzięki temu stałaby się pięknym kameleonem.

Zabawne, bo ta płyta w ogóle nie przypomina metalowej, pasuje raczej do psalmów albo chórów. Patrząc na te wszystkie okładki ułożone obok siebie, można powiedzieć, że obecnie w projektowaniu panuje chaos, liczy się atakowanie kolorami. Pośród tego wszystkiego uwagę przykułaby czarna plama na białym tle.

Wtedy w mocnej muzyce na okładkach rządziły łańcuchy, maski. Menedżer Judas Priest zaprosił mnie do restauracji, jeszcze zanim zostały nagrane numery na płytę, i zapytał, czy nie zrobiłbym okładki. Kiedy powiedział, że album ma się nazywać "British Steel", od razu skojarzyło mi się z żyletkami, które kupowałem na bazarze - marki Solingen czy Stainless Steel. Wymyśliłem, że ma dominować w ręku, gdzie będzie zagrożeniem, ale bez pokazywania krwi. Narysowałem to na serwetce, menedżer spojrzał i od razu powiedział: "Mamy". To wszystko było oczywiście ręczną robotą. Dłoń jest moja, na przegubie widać sugestię czarnej, skórzanej obrączki z gwoździami. Musiałem znaleźć ślusarza, który zrobił do mojej ręki idealną żyletkę. Potem drukarza, który na niej wydrukował nowe logo zespołu, zaprojektowane przeze mnie. I okładkę sfotografowałem. Problemy zaczęły się, kiedy pokazałem ją w dziale marketingu wytwórni. Mówili, że to jest odejście od trendu, bo nie ma łańcuchów, motocykli itp. Na szczęście Judas Priest powiedzieli, że płytę wydadzą tylko z moją okładką.

Też zanim została nagrana. Szedłem Oxford Street i w domu towarowym zobaczyłem manekina, który wyglądał jak człowiek z przyszłości. Puściłem laser przez jego głowę. Tak powstała "Stained Class". Okładka została przyjęta bez problemu. Ale po jakimś czasie dostałem telefon z Ameryki: jakiś 17-letni chłopak po lekturze tekstów Judas Priest popełnił samobójstwo - poprowadził kulę dokładnie tak jak ja laser na zdjęciu. Jego rodzice zażądali sześciu milionów dolarów odszkodowania. Przegrali rozprawę.

A jak powstała jedna z najsłynniejszych polskich okładek, "Astigmatic" Krzysztofa Komedy?

Bardzo lubiłem Krzysztofa, kupiłem kiedyś od niego skuter - lambrettę. Wtedy to było lepiej niż dzisiaj ferrari. Pewnego dnia zwrócił się do mnie z propozycją współpracy. Wybrałem znakomite czarno-białe zdjęcie Marka Karewicza. Wydawało mi się, że jak człowiek staje się znany, to warto go mieć na okładce, żeby go zaprosić do domu. Reszta była zabawą z literami. Pisało się wtedy ręcznie, układało, fotografowało. Pewnie dziś taką okładkę można zrobić w ciągu godziny.

Komputer nie jest niczym złym, to tylko narzędzie, które jednak dużo zmieniło. Jak Pink Floyd miało wydać płytę, to na jej okładkę czekało się z podnieceniem. Jak na polski plakat w latach 60. To było wydarzenie.

@RY1@i02/2011/131/i02.2011.131.196.025a.001.jpg@RY2@

Rosław Szaybo - urodził się w 1933 roku w Poznaniu. Na warszawskiej ASP zdobył dyplomy w pracowniach plakatu Henryka Tomaszewskiego i malarstwa Wojciecha Fangora. Zaprojektował ponad 2000 okładek płyt, m.in. dla Eltona Johna, Judas Priest, Janis Joplin i Johna Williamsa, oraz setki plakatów.

@RY1@i02/2011/131/i02.2011.131.196.025a.002.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.