Ręce pełne robota
Trzeci raz Michael Bay wysyła do walki Transformery, ale znowu wychodzi mu wybuchowe kino wyłącznie dla fanów serii Jakub Demiańczuk
Każde starcie Autobotów (dobrych) z Deceptikonami (złymi) właściwie powinno być ostateczne. W huku pękających trybów i błysku chromowanej stali wraży przedstawiciele potężnej rasy kosmicznych robotów tłuką się ze sobą niemiłosiernie z łatwym do przewidzenia skutkiem. Podobnie jest i tym razem - Autoboty nadal służą ludzkości (m. in. biorąc udział w wojnie z terroryzmem), Deceptikony w przyczajeniu knują kolejny spisek, który pozwoli im przejąć władzę na Ziemi. Ale do stawki dołącza kolejny gracz: Sentinel Prime, dawny przywódca Autobotów, który przez lata przebywał w uśpieniu na ciemnej stronie Księżyca. A tymczasem Sam Witwicky (Shia LaBeouf) ma swoje własne problemy z nową dziewczyną (drewnianą Megan Fox zastąpiła w tej odsłonie serii jeszcze bardziej drewniana modelka Rosie Huntington-Whiteley), ze znalezieniem pracy, z dogadywaniem się z rodzicami. Wszystko jednak wskazuje na to, że gdy wojna między Autobotami a Deceptikonami wybuchnie na nowo, Sam po raz kolejny będzie musiał się stać bohaterem mimo woli.
Ani fanów, ani przeciwników "Transformers" trzecia część cyklu niczym nie zaskoczy. Wielbiciele dostaną to, czego oczekiwali: pogłębienie mitologii kosmicznych robotów, szybkie i sprawnie nakręcone sekwencje bitewne, nowych bohaterów po obu stronach konfliktu. Przeciwnicy zaś - poza kapitalną pierwszą sceną lądowania na Księżycu i zabawnymi epizodami Johna Turturro i Johna Malkovicha - zobaczą pozbawione emocji kino akcji, sztucznie rozciągnięte do ponaddwuipółgodzinnego seansu. Do państwa więc należy decyzja, po której staniecie stronie.
@RY1@i02/2011/126/i02.2011.126.196.022b.001.jpg@RY2@
Jakub Demiańczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu