Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Ludobójca w kibucu

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

"Nazista i fryzjer" Edgara Hilsenratha to jedna z pierwszych literackich prób fikcjonalizacji Holocaustu. Proza nietuzinkowa - przyciągająca osobliwym połączeniem grozy z cierpkim humorem

W pewnym niemieckim miasteczku przyszło na świat dwóch chłopców. Jeden był Żydem, nazywał się Icek Finkelstein i urodził się jako syn właściciela renomowanego salonu fryzjerskiego. Drugi, Maks Schulz, był nieślubnym synem pewnej Aryjki. On też wychował się w zakładzie fryzjerskim, choć interes jego ojczyma, niejakiego Slavitzkiego, przynosił znacznie mniejsze dochody niż firma Finkelsteina. Icek i Maks to ludzie biegunowo różni. Gdy pierwszy opływa w dostatki i zdaje się dzieckiem szczęścia, drugi, społecznie napiętnowany, odpychający fizycznie i niespecjalnie lotny umysłowo, spotyka się z pogardą i pada ofiarą przemocy. Ciąg dalszy tej historii łatwo sobie wyobrazić: przychodzi wojna, a zaprzyjaźnieni w dzieciństwie chłopcy stają po dwóch stronach barykady. Icek trafia do obozu, Maks zostaje zaś nazistą, ściganym po wojnie za zbrodnie ludobójstwa.

Po latach jeden z nich osiedli się niedaleko Tel Awiwu, weźmie udział w wojnie z Arabami po stronie izraelskiej i zostanie okrzyknięty bohaterem narodowym. Który? Tu intuicja może nas zawieść, bo Edgar Hilsenrath buduje historię przewrotną i pełną cierpkiego humoru. "Nazista i fryzjer" to powieść niecodzienna. Budzi śmiech i obrzydzenie, odstręcza opisami niewypowiedzianych potworności, choć jej gawędziarski ton niespodziewanie zaczyna wciągać. Nie wiadomo kiedy przyłapujemy się na tym, że główny bohater, odrażający zbrodniarz, który w obawie przed wymiarem sprawiedliwości przyjmuje tożsamość zmarłego Icka Finkelsteina, zaczyna budzić naszą sympatię. Taki był jednak pisarski zamysł. "Nazista i fryzjer" dowodzi bowiem, jak dalece rzeczywistość po Holocauście straciła jakikolwiek punkt oparcia. Im dalej zagłębiamy się w powieść, tym trudniej odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jest główny bohater. Więcej w nim nazisty czy izraelskiego bojownika? A jeśli te dwie tożsamości okazują się sobie bliższe, niż początkowo chcieliśmy założyć?

Najgłośniejsza powieść urodzonego w 1926 roku niemiecko-żydowskiego pisarza w polskim tłumaczeniu ukazuje się 40 lat od swojej premiery. "Nazistę i fryzjera" krytycy chętnie porównują jednak m.in. do "Łaskawych" Jonathana Littella. Rzeczywiście, Edgar Hilsenrath tworzy śmiałą fikcję o Holocauście, przyjmując perspektywę nazistowskiego zbrodniarza. Ale "Nazista..." nie jest studium umysłu bezwzględnego ludobójcy. To groteskowa opowieść z pogranicza osobliwej bajki, w której dobro nie odniesie ostatecznego zwycięstwa. Książka Hilsenratha czasem przeraża, kiedy indziej pobrzmiewa w niej dobrotliwy, humorystyczny ton, znany m.in. z książek bułgarskiego Żyda Angela Wagensteina. Po Holocauście wciąż możliwy jest śmiech - zdaje się dowodzić autor.

@RY1@i02/2011/121/i02.2011.121.196.021c.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/121/i02.2011.121.196.021c.002.jpg@RY2@

Malwina Wapińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.