Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Biografia panicznego strachu

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

"Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki", znakomita powieść Miljenka Jergovicia, to przejmujący - choć gorzko ironiczny - portret społeczeństwa po katastrofie

W opuszczonym mieszkaniu przy ulicy Petra Konjovicia 47 w Zagrzebiu ktoś zamordował młodą dziewczynę - właściwie jeszcze dziecko. Udusił ją i zostawił, wpatrzoną niewidzącym wzrokiem w przeciwległą ścianę. Policja niewiele wie o ofierze, tyle tylko, że nazywała się Srda Kapurova, a przynajmniej tak o niej mówiono, że była żebraczką, śpiewała i tańczyła na ruchliwym skrzyżowaniu ulic na przedmieściu, korzystając z długich świateł do skrętu w lewo, że pochodziła z bliżej nieokreślonego kraju Europy Wschodniej i być może była Cyganką. A jednak ta anonimowa niewinna ofiara okazuje się węzłem, punktem przecięcia losów wielu innych ludzi, osobliwym kluczem nie tylko do ich biografii, lecz także do ostatnich paru dekad w dziejach ziemi zwanej kiedyś Jugosławią - dekad splątanych, paranoicznych, jednocześnie koszmarnie smutnych i dziwnie groteskowych.

"Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki", obszerna powieść Jergovicia (ponad 500 stron drobnym drukiem), choć zaczyna się w kostnicy, a bazuje na zbrodni, nie jest oczywiście kryminałem - ale patronuje jej właściwa kryminałom wnikliwość. Chorwacki pisarz z temperamentem dociekliwego śledczego rekonstruuje zawiłe ścieżki swoich bohaterów, uciekając wszelako od reporterskiej chropowatości na rzecz żywiołu opowiadania. Oto bowiem mamy pięciu mężczyzn - sfrustrowanego dozorcę z prosektorium, samotnego policjanta, upadłego matematycznego geniusza trudniącego się rozwożeniem pizzy i kiełbasek, młodego społecznika oraz przedsiębiorcę w czarnej terenówce - których łączy osoba Srdy Kapurovej. Ale to tylko symboliczny pretekst, bo łączy ich dużo więcej: doświadczenie absurdalnej, okrutnej wojny, wygnanie z rodzinnej Bośni, konieczność dokonywania tragicznych wyborów, niepewność tożsamości, poczucie obcości, a przede wszystkim - strach. Bohaterowie Jergovicia, rozbitkowie z Titowskiej Jugosławii, nowo narodzeni Chorwaci, Serbowie czy Bośniacy, boją się bowiem wszystkiego: swojej przeszłości, którą wciąż trzeba od nowa definiować, by nie zginąć w tyglu sprzecznych nacjonalizmów, lękają się też prowincjonalnego pochodzenia, bolesnej pamięci krzywd i własnych złych uczynków, zbyt twardego lub zbyt miękkiego akcentu. Pod powierzchnią pozornie zwyczajnego życia kryje się tu psychoza totalnego konformizmu, każde słowo i gest mają wymiar polityczny, ważne w tej grze jest nawet to, jakiemu klubowi piłkarskiemu się kibicuje.

Jergović - sam urodzony w bośniackim Sarajewie - pisze o tym wszystkim z gorzką ironią, uciekając od łatwych ocen i sentymentalnej nostalgii. Jego książkę przenika świadomość społecznej katastrofy, która dotknęła wszystkich bez wyjątku - a w przebiegu której każdy mógł równie dobrze zostać zarówno ofiarą, jak i oprawcą.

Inna sprawa, że ta powieść do rzadki smakołyk dla czytelników, którzy cenią sobie wyrafinowaną sztukę narracji. Chorwacki pisarz jest mistrzem dygresji, co i rusz schodzi z głównego traktu, jakby było mu szkoda historii kryjących się w rozmaitych zakurzonych zakamarkach. Pisze więc choćby o rzemieślniku, który w wyniku zbiegu okoliczności wykafelkował parę tuzinów toalet saudyjskiego księcia, o księgowym owładniętym pasją odkrycia systemu rządzącego popularną loterią, o napastniku FK Borac, który był tak leniwy, że właściwie drzemał, kiedy jego koledzy budowali akcję, o milczącym przez dekady więźniu Nagiej Wyspy, obozu dla przestępców politycznych czasów Tity. Z tych meandrujących anegdot dałoby się ułożyć oddzielny zbiór opowiadań - świetny, dodajmy.

Książce Jergovicia patronuje inny znakomity pisarz z Bałkanów, Danilo Kiš, ze swoją pasją do mistyfikacji, mylenia tropów, mieszania fikcji z rzeczywistością. Ale "Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki" przywodzi też na myśl polityczne powieści Maria Vargasa Llosy czy wydane u nas niedawno "Muzeum niewinności" Orhana Pamuka. Krótko mówiąc - to klasa światowa. A jeśli chodzi o literaturę zbliżającą się do prawdy o pośmiertnych losach Jugosławii - rzecz właściwie bez konkurencji.

@RY1@i02/2011/107/i02.2011.107.196.0033.001.jpg@RY2@

FOT. RAFAŁ GUZ/FOTORZEPA

Piotr Kofta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.