Urok niegrzecznego chłopca
Jeszcze nie jest supergwiazdą, ale powinien nią być - i będzie. Michael Fassbender ma wszystko, czego potrzeba, by zostać idolem
34-letni aktor niemiecko-irlandzkiego pochodzenia przykuwa uwagę nie tylko posągową urodą i przejrzyście błękitnym spojrzeniem, ale także talentem, który zwykło się określać jednym słowem - magnetyczny. Do kin wchodzi właśnie film z jego udziałem "X-Men: Pierwsza klasa", zaś w telewizji zobaczymy go w thrillerze "Eden Lake" na antenie HBO.
Jest bardziej przystępny niż Daniel Day-Lewis, wyrazistszy niż Colin Firth, elegancją dystansuje Daniela Craiga - słowem należy do ścisłej czołówki brytyjskich aktorów. I właśnie zaczął się jego czas w kinie: w najbliższych miesiącach będziemy mieli wiele okazji, by podziwiać go w rozmaitych ekranowych kreacjach. W prequelu serii "X-Men" wcielił się w postać mutanta znanego jako Magneto (w poprzednich częściach rolę tę odtwarzał Ian McKellen, więc poprzeczka została ustawiona wysoko). Niebawem swoje premiery będą mieć kolejne obrazy z jego udziałem: polityczny thriller Stevena Soderbergha "Haywire", w którym partneruje na ekranie Ewanowi McGregorowi, "A Dangerous Method" Davida Cronenberga, gdzie wcielił się w Carla Junga (rolę Freuda zagrał ulubieniec reżysera Viggo Mortensen), oraz "Shame" w reżyserii Steve’a McQueena, w którym zagrał uzależnionego od seksu nowojorczyka.
To właśnie współpraca z McQueenem, debiutującym jako reżyser filmów fabularnych obrazem "Głód", przyniosła Fassbenderowi jego pięć minut, na które jako aktor czekał od dawna. Owacyjnie przyjęty i nagrodzony Złotą Kamerą w Cannes w 2008 roku film opowiadał o buncie irlandzkich więźniów politycznych, protestujących przeciwko nieludzkiemu traktowaniu przez brytyjskie władze. Zaś Fassbender jako Bobby Sands - bojownik IRA podejmujący prowadzący do śmierci strajk głodowy - to główna siła tego znakomitego, nakręconego z odwagą i dyscypliną obrazu. Dobrowolna agonia zarejestrowana w artystyczny, ale też nieuciekający od naturalizmu sposób przejmuje widza do szpiku kości. Wychudzone ciało kontrastuje z ukrytą w nim siłą woli skupioną w spojrzeniu aktora.
Nikt po obejrzeniu tego wstrząsającego dramatu nie ma wątpliwości, że to kreacja wybitna, głęboka i wymagająca znacznie większych poświęceń niż tylko zrzucenie paru kilogramów. Choć Fassbender na potrzeby roli schudł tak bardzo, że sekretarka jego lekarza była przekonana, iż młody aktor umiera na jakąś nieuleczalną chorobę...
Jednak było warto - po pokazie w Cannes rozdzwoniły się telefony z ofertami od reżyserów. Jednym z nich był Quentin Tarantino oferujący aktorowi rolę w "Bękartach wojny". Jako porucznik brytyjskiej armii Archie Hicox wysłany na terytorium wroga, by podjąć się tajnej misji w nazistowskim mundurze, Fassbender był tak doskonały, że niemal ukradł show Bradowi Pittowi i reszcie znakomitej obsady, choć wystąpił jedynie w epizodzie. Kolejnym filmowcem, który zwrócił nań uwagę, jest Ridley Scott - Fassbender gra w "Prometeuszu", powstającym właśnie i wciąż owianym tajemnicą co do szczegółów fabuły nieoficjalnym prequelu "Obcego". Kolejny projekt, w którym weźmie udział, to wampiryczny dramat w reżyserii Jima Jarmuscha. Zagra tam u boku Mii Wasikowskiej i Tildy Swinton.
Z jednej strony hollywoodzkie superprodukcje SF - "Prometheus" i "X-Men" - z drugiej współpraca z kinowymi indywidualistami, takimi jak McQueen, Soderbergh, Jarmusch czy Cronenberg. Współczesny dramat osadzony w środowisku mętów i społecznych dołów jak w "Fish Tank" lub kostiumowa kreacja pana Rochestera w ekranizacji "Jane Eyre" - Fassbender wszędzie odnajduje się z równą łatwością, przepoczwarzając się na potrzeby roli całkowicie.
Przystojny i tajemniczy ma w sobie urok niegrzecznego chłopca. Choć potrafi też rozbroić poczynionym w wywiadzie wyznaniem, że podjął się roli w ekranizacji książki Charlotty Bronte, bo to ulubiona lektura jego mamy i siostry. Inteligentnie dobiera scenariusze, szukając równowagi między tymi, które mogą przynieść uznanie krytyków i zaowocować branżowymi nagrodami, oraz tymi, które niosą rozpoznawalność, sławę i obecność w plotkarskich mediach. A internetowe tabloidy donoszą właśnie o jego romansie z córką Lenny’ego Kravitza Zoe, którą poznał na planie "X-Men". Stąd już tylko krok do gwiazdorstwa.
@RY1@i02/2011/107/i02.2011.107.196.0003.001.jpg@RY2@
Katarzyna Nowakowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu