Śmierć wirtualna
Dokument o akcji amerykańskich komandosów, podczas której zabito Osamę bin Ladena, ogląda się jak grę komputerową - z przerażeniem i fascynacją jednocześnie.
Amerykański film dokumentalny "Śmierć bin Ladena" będzie można zobaczyć już miesiąc po samej akcji. Tempo realizacji zadziwiające. Siłą rzeczy autorzy nie znają wszystkich faktów, bo te dopiero powoli są ujawniane. Jednak to, co już zostało odtajnione, budzi grozę. Oto 1 maja, kiedy świat dopiero ochłonął po ślubie księcia Williama, a patrzył na Watykan i beatyfikację Jana Pawła II, amerykańskie służby specjalne zabijają najbardziej poszukiwanego terrorystę na świecie. Dokument "Śmierć bin Ladena" pokazuje szczegółowy przebieg akcji. Dziesięcioletnie planowanie, sposób odnalezienia jego kryjówki (to efekt wieloletniego śledzenia współpracownika Osamy), wahania prezydenta USA przed wydaniem ostatecznej decyzji o ataku i sam atak. Oprócz wywiadów m.in. z korespondentem stacji NBC News w Pentagonie Jimem Miklaszewskim i byłym pracownikiem CIA Johnem Kiriakou oraz analitykiem wojskowym Danem Goure film wypełniają komputerowe symulacje działań. Widzimy przelot helikopterów amerykańskich nad Pakistanem (rząd w Islamabadzie nie wiedział o akcji), najbardziej dramatyczny moment akcji, czyli wypadek jednej z maszyn, forsowanie przez komandosów ogrodzenia twierdzy terrorysty i sam moment jego zabicia. Dowiadujemy się na przykład, że aby sprawdzić, czy zabita osoba to bin Laden, nie tylko zrobiono zdjęcie i przesłano do potwierdzenia, ale koło jego ciała położył się amerykański komandos o takim samym wzroście jak cel.
Eksperci wypowiadający się w filmie dochodzą do jasnej konkluzji. Szanse, że Osama rzeczywiście znajdował się we wskazanej kryjówce, były 50 na 50. Gdyby go tam nie było, USA poniosłyby dotkliwą medialną porażkę. Z kolei szans na to, że terrorysta przeżyje atak, nie było żadnych. Od początku było wiadomo, że musi zginąć.
Wojciech Przylipiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu