Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Władcy kiczu

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Ukazał się drugi album największej współczesnej gwiazdy pop Lady GaGi. Nową płytę nagrał też David Hasselhoff - król kiczu lat 80. Analogii między nimi jest zaskakująco dużo

Na pierwszy rzut oka różni ich wszystko. GaGę magazyn "Times" umieścił na szczycie listy najbardziej wpływowych ludzi show-biznesu. Jej płyty sprzedały się w 12 milionach egzemplarzy, a sprzedaż jej singli przekroczyła liczbę 40 milionów. Jako pierwsza artystka w historii osiągnęła ponad miliard odsłon klipów w sieci. Hasselhoff to pogrążony w alkoholowym nałogu (przynajmniej do niedawna) symbol plastikowych lat 80. Jego powrót do telewizji w 2010 roku skończył się przegraną w programie "Dancing with the Stars" (odpadł w pierwszej edycji) i zdjęciem z anteny reality show "The Hasselhoffs". Jego kinowa przygoda opiera się obecnie na rolach w filmach typu "Anakonda 3: Potomstwo" czy "Dancing Ninja". David nie poddaje się i próbuje wrócić na scenę płytą "A Real Good Feeling".

Lady GaGa niespecjalnie musi się przejmować tym, co nagra, bo jej fani i tak kupią wszystko, co nosi jej inicjały. Amerykanka nie funkcjonuje już w świecie jako wokalistka, tylko jako marka, jak chociażby Coca-Cola albo Madonna.

W to, że potrafi śpiewać, nikt nie wątpi - wystarczy posłuchać głosu GaGi w akustycznych wersjach jej przebojów. Na płytach niestety niezbyt to słychać. W singlu "Born This Way" z nowej płyty jej głos jest momentami tak zwielokrotniony i zmieniony przez komputery, że równie dobrze mogłaby go wykonać Kaja Paschalska. Możliwości komputerowego przekształcania wokali pokazuje też na przykład w jednym ze swoich największych hitów "Poker Face". Podobnie zwielokrotnieniem głosu i elektronicznym przekształceniem bawi się Hasselhoff w najnowszym singlu "A Real Good Feeling". Z kolei w numerze "Jump in My Car" sprzed pięciu lat zniża głos pseudobluesowo zupełnie jak Lady GaGa w kawałku "Bad Romance".

GaGa bez zażenowania kopiuje lata 80., kicz ubrań Madonny i George''a Michaela. Ubiera się w kostiumy jak z teledysku Michaela "Too Funky" albo podarte dżinsy, sterczący stanik i wulgarny makijaż w stylu autorki "Like a Virgin". Hasselhoffa jednak nigdy nie doścignie. Jego rozpięte jedwabne koszule i wystające włosy klatki piersiowej, za małe białe spodnie albo jeansy i pantofle bez skarpetek oraz włosy na czeskiego piłkarza to kwintesencja stylu lat 80. do potęgi. Hasselhoff pozostał modzie z czasów "Nieustraszonego" wierny do dziś, tylko podciął włosy.

David swoją dotychczasową karierą i wyglądem zapracował na niepoważne traktowanie. Gdyby nawet założył najdroższy garnitur i zaśpiewał dla ofiar trzęsienia ziemi w Japonii, nie pozbędzie się swojego drewnianego, plastikowego emploi. Podobny problem może mieć szybko GaGa. Okrywanie się mięsem i tańce w staniku mogą szybko spowodować, że nie będzie brana poważnie. Od tego krok do stania się pośmiewiskiem.

@RY1@i02/2011/097/i02.2011.097.196.033a.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/097/i02.2011.097.196.033a.002.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.