Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Wyłącznie pytania

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Lektura "Trojki" przypomina podróż przez umysł szaleńca. Ze wszystkimi konsekwencjami

Biała pustynia spalona światłem trzech słońc (zasadniczo, bo czasami jest jedno, czasami sześć, a czasami jeszcze więcej). Trójka wędrowców: Eva, Naomi i Alex. Eva jest starą Meksykanką, Naomi - brontozaurem, zaś Alex - zautomatyzowanym dżipem. Nie wiedzą, skąd się wzięli ani dokąd idą. Czasami zabijają się nawzajem, zawsze bezskutecznie. Częściej wspominają swoje dawne życie: Eva była kapłanką wśród ludzi ryb, Alex - mechanikiem, który odcinał sobie kończyny, by zastępować je protezami, Naomi - żołnierką, która uciekła z komory kriogenicznej.

A to dopiero początek powieści. Dalej robi się jeszcze dziwniej.

"Trojka" to nie tylko książka absolutnie niestreszczalna, ale także trudna do ogarnięcia. Champan stawia mnóstwo pytań, ale nawet nie udaje, że chce podać na nie odpowiedzi. Kim naprawdę są wędrujący przez pustynię bohaterowie? Czy wszystko dzieje się wyłącznie w ich umysłach? A może po prostu są martwi, a ich podróż to droga przez czyściec? Albo piekło? Kim jest tajemniczy doktor Labirynt, który manipuluje ich losami? I o co tu, do cholery, chodzi?

"Trojka" zachwyca obrazami wyciągniętymi z kosz- marnych snów pacjentów szpitala psychiatrycznego i irytuje całkowitą nieprzewidywalnością fabuły. Wciąga i drażni, ale na długo nie pozwala o sobie zapomnieć, zmusza, by poszczególne fragmenty składać na nowo, podejmować z góry skazane na niepowodzenie próby zbudowania z chaosu spójnego świata.

"Każdy skutek ma swoją przyczynę. Trzeba tylko umieć poskładać elementy układanki" - pisze Chapman. Każdy musi jednak ułożyć je na własną rękę - próba zrozumienia intencji autora może przepalić synapsy w mózgu. I każda odpowiedź na postawione pytania będzie dobra, choć prawdopodobnie żadna nie będzie prawidłowa. "Trojka" może być równie dobrze przypowieścią o pamięci i wyobraźni, prawdzie i kłamstwach, zdradzie i poświęceniu, co surrealistycznym wygłupem. Literackim eksperymentem, co testem wytrzymałości przeprowadzonym nie tyle na bohaterach książki, co na jej czytelnikach.

Chapman z dezynwolturą miesza science fiction, urban fantasy i realizm magiczny, kłania się Lemowi i Dickowi, tworząc jednocześnie surrealistyczną, niepowtarzalną rzeczywistość - gdyby Boris Vian mógł "Trojkę" przeczytać, prawdopodobnie spaliłby się ze wstydu.

A więc dzieło geniusza czy sprytnego hochsztaplera? Stawiam na hochsztaplera, skoro po tym brawurowym debiucie (oryginalnie wydanym w 1997 roku) Chapman nie napisał nic równie ważnego. Ale i tak warto podjąć rzucone przez niego wyzwanie. Choć za szkody psychiczne wynikające z lektury nie biorę odpowiedzialności.

@RY1@i02/2011/083/i02.2011.083.196.037b.001.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.