Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Czeskie wędrówki przez krainę słów

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Spośród klasyki literatury podróżniczej teksty Karla Čapka wyróżniają się niezrównaną malarskością i trafnością opisu

Pisałam już o tym kiedyś w jednym z krótkich felietonów, ale mimo wszystko, w ramach wstępu, nie powstrzymam się przed małą powtórką. Raz, że nie wierzę, by czytelnicy śledzili moje teksty nazbyt metodycznie, dwa - że przytoczona już raz historyjka do dzisiejszej lektury pasuje jak ulał. Jesteśmy oto w Rabce, mamy lipiec 2010 roku. Od dwóch dni leje jak z cebra, z wycieczek po górach nici. Przemykając między rynkiem a pensjonatem, natrafiamy jednak na zagadkowy, filigranowy baraczek z napisem "Kawiarnia filozoficzna". Przyklejona do drzwi kartka obwieszcza, że za 10 minut odbędzie się tu wykład o polskich himalaistach. Wchodzimy. W progu wita nas kilka zdziwionych par oczu, na odwrót jednak już za późno, bąknąwszy więc "dzień dobry", zajmujemy miejsca. Po chwili do baraczku wpada przemoczony młody człowiek, informując, że z powodu ulewy prelegent od himalaistów nie dotrze. - Dzisiaj "Listy z Anglii" Karla ȡapka (urocze wydanie PIW z lat 50.). Kto pierwszy? - pyta sympatyczny młody człowiek i energicznie wręcza książkę pierwszej z siedzących w kręgu osób (wygląda na to, że jesteśmy tu najstarsi, reszta to studenci i licealiści). Każdy czyta po jednym liście, jednym idzie płynniej, inni trochę się peszą i mylą. Przychodzi kolej na nas. Mój narzeczony z miną pokerzysty i dykcją Andrzeja Seweryna odczytuje fragment o angielskich klubach. Mnie przypada "Oksford i Cambridge", trochę dukam, ale z czasem cała ta sytuacja coraz bardziej zaczyna mnie urzekać. Nie będę opowiadać, jak spotkanie przebiegło dalej, bo dyskusja potoczyła się w zupełnie nieprzewidzianym kierunku. Chcę jednak powiedzieć, że odbyłam absolutnie niezwykłą podróż z Karlem ȡapkiem, nie wyprawiając się wcale ani do Anglii, ani do Danii, ani do Hiszpanii. A teraz, siedząc już sama we własnym fotelu, udałam się w kolejną peregrynację, wciąż pozostając pod nieodpartym urokiem.

Dostawszy do rąk świeże wydanie "Listów z podróży", zamierzałam powęszyć nieco w literaturze fachowej. Ze zdumieniem odkryłam jednak, że artykułów o ȡapku zarówno w prasie, jak i pismach literaturoznawczych jest jak na lekarstwo. A o autorze "Listów..." warto pamiętać z wielu powodów, poczynając od najtrywialniejszego: nie wszyscy wciąż chyba wiedzą, że bez Karla ȡapka "Gwiezdne wojny" nie byłyby "Gwiezdnymi wojnami", "Star Trek" nie byłby "Star Trekiem", a "Terminator" - "Terminatorem". Zastanawialiście się kiedyś, skąd w terminologii SF wzięło się słowiańsko brzmiące słowo "robot"? Odpowiedź jest prosta: autor terminu to Słowianin, urodzony w 1890 roku czeski dżentelmen o niespożytej ciekawości świata, zarówno w jego współczesnej, jak i futurystycznej postaci.

Jak to dobrze, że autor "Listów..." nie mógł się wybrać w podróż po Europie uzbrojony w cyfrowy aparat i kamerę, że miał do dyspozycji jedynie ołówek i notatnik. Zapiski ȡapka zdają się wierniejsze niż najdokładniejsza fotografia i o tyle bezcenne, że pokazują Europę, której już nie ma, tę z początku ubiegłego wieku. Nie przejęzyczyłam się, pisząc "pokazują" - ȡapek chce, żebyśmy widzieli. Rejestruje dla nas pejzaże, podpatrzone scenki, migawki z życia ulicy. Od czasu do czasu posiłkuje się rysunkami, celowo nieporadnymi, pospiesznymi, szkicowymi. Bo genialny Czech w pierwszej kolejności ufa sile słowa. Ma rację. Jest niezrównany w opisach wymyślnych ubiorów mieszkanek Sewilli, misterium mauretańskiej architektury, kreśleniu sylwetek angielskich dżentelmenów: Georgea Bernarda Shawa i G. K. Chestertona. "Genua miała w historii bardzo złą opinię i zamiast nieba są tu jedynie sznury z brudną bielizną; ulice są zaś tak wąskie, że człowiek z koszem na głowie musi krzyczeć, ażeby inni ludzie przed nim zrobili dla niego przejście". "Powiedziałbym raczej, że niegdyś Holendrzy budowali swoje miasta z domów i z wody przede wszystkim po to, żeby - że tak powiem - za jednym zamachem zbudować dwa miasta: jedno na górze, a drugie odzwierciedlone w wodzie". Dwa, pierwsze z brzegu, cytaty wystarczą, by ȡapek kupił mnie w stu procentach. Czy muszę jeszcze zachęcać?

@RY1@i02/2011/069/i02.2011.069.196.038a.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/069/i02.2011.069.196.038a.002.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/069/i02.2011.069.196.038a.003.jpg@RY2@

Północnoangielskie owce ze szkicownika Karla Capka

Malwina Wapińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.