Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Metalem walnąć po głowie

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

W przerwie występów z Soulfly Max Cavalera nagrał z bratem drugą płytę jako Cavalera Conspiracy. Najmocniejszą w karierze

Max Cavalera: Tak. Sesja "Blunt Force Trauma" przypominała trochę tę z lat 80., kiedy z Sepulturą pracowaliśmy nad albumami "Beneath the Remains" czy "Arise" po tygodniu z kawałkiem. Nie chcieliśmy za długo pieścić nowego materiału. Wchodząc do studia, mieliśmy opracowaną ideę tego, co chcemy zrobić, i nie widzieliśmy sensu spędzania nad tym więcej czasu niż potrzeba. Ważne było dla nas złapanie surowej, nieokiełznanej mocy zespołu. Grając ponownie z bratem, bardzo szybko łapiemy klimat każdego z numerów, dlatego nagraliśmy album w ekspresowym tempie.

Nagrać materiał bardziej agresywny i brutalny niż na pierwszej płycie "Inflikted". Zresztą zawsze używam poprzednich albumów jako punktu odniesienia. Poza tym drugi album jest ważniejszy w karierze zespołu niż debiut. Musisz uderzyć mocniej. Podeszliśmy do tego bardzo dosłownie, dlatego króluje na nim ostry death metal.

Cavalera to najbardziej brutalne oblicze moje i brata. Nie ma tu miejsca na wstawki folkowe, hiphopowe czy z innych gatunków. Granie w tym zespole odnosi się do naszego dzieciństwa, kiedy słuchaliśmy wyłącznie metalu i punka. Wszystko inne mieliśmy gdzieś. W Cavalerze powracamy to korzeni czystego metalu.

Przy "Inflikted" inspiracją były dla mnie filmy, m.in. "Mechaniczna Pomarańcza" i "Czas Apokalipsy". Tym razem skupiłem się na biografiach odmieńców, wariatów. Jest utwór o Rasputinie, cenionym przez rodzinę carską uzdrowicielu zamordowanym w zamachu ("Rasputin"). O krwawym Czyngis-chanie ("Genghis Khan") i o uważającym się za mesjasza Davidzie Koreshu, który spłonął na farmie w Teksasie wraz z wieloma swoimi wyznawcami ("Burn Waco"). Jest też numer o brutalnym gwałcie i o tym, jak reagują na przestępstwa ich świadkowie ("Lynch Mob").

Na pomysł, aby pojawił się na płycie, wpadliśmy już w studiu. Roger to legenda nowojorskiego hardcoreowego grania. Śmialiśmy się, że przyjechał z Nowego Jorku, do studia w Los Angeles i pokazał nam opalonym chłopcom z Zachodniego Wybrzeża, jak się gra mocny metal. Przygotowaliśmy dla niego kilka numerów. Wybraliśmy "Lynch Mob", bo jest w stylu starego Agnostic Front.

Powstał przypadkowo, podczas pracy w studiu. Czytając jakiś artykuł w gazecie, wpadliśmy na to określenie. Takim medycznym terminem nazywane są bardzo poważne rany. Powstałe w wyniku wypadku samochodowego albo na przykład uderzenia w głowę tępym narzędziem. Tytuł sugeruje brutalny aspekt tego wydarzenia i dlatego idealnie pasuje do naszego materiału. Muzyka Cavalery ma walnąć po głowie i zostawić w niej trwały ślad.

To było tak, że najpierw się spotkaliśmy i chcieliśmy powrócić do rodzinnych kontaktów, a dopiero później wpadliśmy na pomysł wspólnych nagrań. Spytałem go, czy nie chciałby znowu ze mną zagrać, zresztą to zawsze ja wychodziłem z taką inicjatywą. Wiedziałem, że ludzie chcą nas znowu zobaczyć na żywo. Po wstępnej zgodzie brata puściłem mu nowy kawałek "Inflikted". Na szczęście spodobało mu się i zaczęliśmy pracować. Na początku nazywaliśmy się Inflikted, ale szybko przeszliśmy na Cavalera Conspiracy. Spisek braci w metalowym świecie.

Na pewno nie zapomnę pierwszego przyjazdu do was jeszcze z Sepulturą. Baliśmy się, jak zostaniemy przyjęci, ale na koncercie było pandemonium, kompletne szaleństwo. Było przy tym strasznie gorąco, parowały kamery, którymi rejestrowaliśmy koncert. Pamiętam też fanów, którzy chcieli dostać się do naszego hotelu. Pilnowali go policjanci z psami, a te gryzły dzieciaków. Już prawie chcieliśmy do nich strzelać.

@RY1@i02/2011/064/i02.2011.064.196.032a.001.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.