Niewidzialna ręka
Szukasz mądrej, wyważonej monografii systemu kapitalistycznego? Książka Geoffreya Inghama będzie jak znalazł
Rządzi światem już z górą 200 lat. Nie zmogły go wojny światowe, systemy totalitarne, kolorowe bunty lewicowej młodzieży ani nawet wielkie rynkowe krachy. Mowa o kapitalizmie, czyli systemie ekonomicznym, który trzyma nas wszystkich w garści i definiuje, kim jesteśmy. Dla tych, którzy chcą zrozumieć źródła jego niebywałej siły i odporności, dobra wiadomość: na polskim rynku pojawił się "Kapitalizm" socjologa i politologa z brytyjskiego Cambridge Geoffreya Inghama, jeden z bardziej udanych w ostatnich latach portretów "najgorszego z systemów ekonomicznych, nie licząc oczywiście wszystkich innych".
"Kapitalizm" to, rzecz jasna, książka nie dla każdego odbiorcy. Jeśli ktoś szuka ekonomicznej epopei z elementami błyskotliwego thrillera, to powinien sięgnąć raczej po pozycje bardziej porywające: "Potęgę pieniądza" Nialla Fergusona czy "Nieco inną historię cywilizacji" Stefana Bratkowskiego. Czytając je, słyszy się w uszach brzęk monet z wypchanych bankierskich sakiewek i czuje się zapach cygar palonych w gabinetach przeróżnych Rotschildów i Rockefellerów. "Kapitalizm" Inghama to książka spokojniejsza i bardziej systematyczna. Nazwałbym ją akademicką, ale, by nie odstraszać czytelników, muszę od razu zastrzec: akademicka w dobrym stylu zachodnich uniwersytetów, gdzie akademicy (i ich wydawcy) już dawno zrozumieli, że książki pisze się po to, żeby normalny człowiek mógł je przeczytać. Jest więc narracja Inghama zwięzła, spuentowana, a momentami nawet dowcipna.
Autor zaczyna od szkicowych sylwetek pięciu autorów, którzy najlepiej zrozumieli naturę kapitalizmu i przyczynili się do jego opisania. Mamy tu więc oczywiście Szkota Adama Smitha, który pod koniec XVIII wieku zaczął zastanawiać się, dlaczego we współczesnej mu Europie doszło do bezprecedensowego przyspieszenia wzrostu gospodarczego. "Uprzednio bowiem wyjaśnienie powodów bogacenia się narodów nie nastręczało zbyt wielkich trudności - było w przeważającej mierze wynikiem działania widzialnej ręki sił zbrojnych" - pisze Ingham, wyjaśniając następnie, jak Smith doszedł do swojej koncepcji "niewidzialnej ręki rynku", być może najczęściej cytowanej sentencji w całej historii ekonomii. Za Szkotem idzie dwóch słynnych niemieckich brodaczy: Karol Marks i Max Weber. Obecność tego drugiego nie dziwi. Socjolog z Heidelbergu potrafił wszak w przekonujący sposób zdefiniować pojęcie ekonomicznej racjonalności i wyjaśnić, "dlaczego dzięki rozwojowi kapitalizmu Europa Zachodnia potrafiła wyprzedzić dominujących wcześniej przez wieki wschodnich kupców". Ale co tu robi Marks, który wszedł do historii raczej jako bohater wszystkich przeciwników kapitalizmu? Według Inghama (i większości współczesnych badaczy tematu) Marksa w historii kapitalizmu pominąć nie można, bo jest on autorem najbardziej przenikliwej - i zazwyczaj celnej - krytyki systemu, która pozwoliła owemu systemowi zreformować się w kierunku tego, czym jest dziś.
Obraz dopełniają John Maynard Keynes i Joseph Schumpeter, myśliciele już XX-wieczni, którzy opisali kapitalizm w jego bardziej współczesnej fazie, zdominowanej nie tyle przez napięcia na linii pracodawca - robotnik, ile raczej przez świat wielkich finansów i banków. "Zamknięcie sporządzonej przeze mnie listy postacią zmarłego w 1946 roku Keynesa można by uznać za dowód mojej staromodności. Biorąc pod uwagę taką możliwość interpretacji, doszedłem jednakże do wniosku, być może oburzającego niektórych, że żadnemu z socjologów w ciągu ostatniego półwiecza nie udało się dodać niczego zasadniczo nowego do naszego sposobu pojmowania systemu kapitalistycznego" - tłumaczy w pewnym momencie w bardzo brytyjskim stylu autor.
Ingham prowadzi nas w końcu przez gąszcz rynkowych instytucji, źródeł wielu kryzysów oraz paradoksów kapitalizmu. Pokazuje mechanizm powstawania bańki dotcomów (rok 2000) czy upadku Enronu. Czytając, uśmiechamy się, bo widzimy w tym wszystkim już zalążki krachu 2008 roku. Pisząc pierwotny manuskrypt "Kapitalizmu", Ingham nie wiedział jeszcze, że upadnie bank Lehman Brothers, a wraz z nim rozpocznie się globalna recesja. Ostatecznie w książce znalazł się dopisany pospiesznie fragment o krachu. Podstawowy wywód jest jednak na tyle spójny, że nawet gdyby nie było tego wtrętu, całość nie traciłaby aktualności. Dobra analiza broni się, jak widać, przed próbą czasu.
@RY1@i02/2011/064/i02.2011.064.196.039a.001.jpg@RY2@
Londyńskie City - stolica europejskiego kapitalizmu
@RY1@i02/2011/064/i02.2011.064.196.039a.002.jpg@RY2@
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu