Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Koncept pożarł treść

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Chang-Rae Lee imponuje formalną maestrią i rozczarowuje opakowanym w nią banałem

Być nazwanym mistrzem literackiego rzemiosła - to dla pisarza dobrze czy źle? Rzecz zależy od punktu widzenia. Z perspektywy słowiańskiej komplement to raczej wątpliwy. U nas w cenie jest spontaniczność i artystyczny żywioł. Ale już Amerykanie powiedzą, że udana książka to kwestia cierpliwości, wkładu pracy i odpowiedniej metody. Chang-Rae Lee, amerykański pisarz koreańskiego pochodzenia, szczyci się pozyskanym u krytyków tytułem wprawnego rzemieślnika. A jako szef katedry kreatywnego pisania na uniwersytecie Prince-ton jest w tej materii fachowcem. Jego debiutancka powieść "Native speaker" z 1995 roku, w której Lee dokonał rozrachunku z tożsamością koreańskiego emi- granta, zyskała uznanie recenzentów, kilka prestiżowych nagród i zapewniła mu miejsce w gronie cenionych pisarzy amerykańskich swojego pokolenia. W dodatku sprzedała się w wysokim nakładzie.

"Kiedy ulegnę", czwarta książka w dorobku Changa, również ma potencjał solidnego bestsellera. Dla jednych to wada, dla innych - zaleta. Autor istotnie ma wielki talent narracyjny. Pisze z epickim rozmachem, sprawnie kreśli fabułę, rozgrywa rzecz na wielu czasowych i przestrzennych planach, misternie i precyzyjnie zszywa całość z wielu mniejszych elementów, a szwy pozostają niewidoczne. W efekcie "Kiedy ulegnę" daje prawdziwą czytelniczą przyjemność podążania za wciągającą historią. Pytanie tylko, czemu - w autorskim zamyśle - to wszystko miało służyć.

Historia zaczyna się w latach 50., podczas wojny w Korei. Poznajemy nastoletnią June, osieroconą dziewczynę, która ma pod opieką dwójkę młodszego rodzeństwa. Wojna i osobista tragedia każą bohaterce przedwcześnie wydorośleć i nałożyć gruby pancerz ochronny. Doświadczenia wczesnej młodości odcisną piętno na całym jej życiu. Podobnie będzie z Hektorem, Amerykaninem, który jako młody chłopak zaciąga się do wojska i wyrusza na front. Dwoje bohaterów będzie wracać na karty powieści w kolejnych epizodach, my zaś będziemy ich poznawać na różnych etapach życia. Oboje w końcu znajdą się w Stanach, by po wielu latach spotkać się ponownie. Jak się okaże, na losach tej dwójki zaważyła wspólna przeszłość i nie idzie tu tylko o potworności wojny, lecz także o pewien emocjonalny trójkąt, w który przed laty mimowolnie zostali uwikłani, a potem wtłoczeni w poczucie niższości i odrzucenia. Wszystko to efektowne, nasuwa się jednak wątpliwość, czy koncepcyjny zamysł nie zaważył nad treścią. Gdyby z całości wycisnąć esencję, może się okazać, że zostaniemy w ręku z pięknie opakowanym banałem. Że miłość rani równie głęboko jak wojna? To trochę za mało, by książkę Lee uznać za wybitną.

@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.0036.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.0036.002.jpg@RY2@

Malwina Wapińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.