Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Odgłosy tawerny

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Od 10 lat zaraża świat muzyką fado, mieszając ją z flamenco, jazzem i soulem. Nową płytą Mariza powraca do korzeni gatunku, do dźwięków Lizbony sprzed lat

Nie wygląda jak typowa śpiewaczka fado z roztańczonej tawerny. Nie ma długich, ciemnych włosów, sukni do ziemi, nie jest nawet czystej krwi Portugalką. Ale to właśnie urodzona w Mozambiku Mariza jest obecnie największą gwiazdą tego gatunku - symbolu kultury portugalskiej.

Kiedy miała trzy lata, jej rodzina przeniosła się z Afryki do Portugalii i tam Mariza poznała twórczość najwybitniejszych wykonawców fado: Alfreda Marceneiro, Amalii Rodrigues, Dulce Pontes czy Joaquima Camposa.

Już na swoim debiucie z 2001 roku "Fado em Mim" zaśpiewała kilka klasyków wykonywanych przez jej mistrzów, m.in. "Barco negro", które śpiewała Amalia Rodrigues. Swoim głosem zachwyciła fanów (ponad ćwierć miliona egzemplarzy sprzedanego debiutu) i krytyków, m.in. radia BBC, które w 2003 roku przyznało jej nagrodę dla najlepszej europejskiej artystki world music. Na kolejnych albumach mieszała fado z innymi gatunkami. Na "Fado Curvo" pojawił się jazz, na "Transparente" elementy bossa novy, a "Terra" flamenco - otrzymała nominację do Grammy w kategorii muzyki latynoamerykańskiej.

"Fado Tradicional" to zgodnie z tytułem powrót do czystego gatunku. Jak tłumaczyła Mariza w rozmowie z "Kulturą": - Ten album to powrót do moich wspomnień z dzieciństwa. Czasów, kiedy fado słychać było w każdej lizbońskiej tawernie w mojej dzielnicy Mouraria.

Nie znaczy to jednak, że jej nowy album brzmi, jakby był wyjęty z zakurzonej szafy najstarszego marynarza z Lizbony. Na "Fado Tradicional" wokalistka pracowała m.in. z młodym kompozytorem Sérgiem Damaso. Z nowego pokolenia twórców fado są też gitarzyści Diogo Clemente oraz Angelo Freire, i to oni, oprócz głosu Marizy, nadają klimat płycie. Trwa zaledwie niecałe 40 minut, ale okrojona z eksperymentów i instrumentów do minimum jest niezwykle intymna, emocjonalna. Dzięki tej kondensacji gitar i wokalizy pieśniarki płyta nie znuży nawet tych, którzy z fado mają do czynienia od święta.

Już w pierwszym numerze "Fado Vianinha", który Mariza zaczyna a cappella, daje popis możliwości swojego głosu - wyciąga bardzo wysokie dźwięki. W drugim "Promete, Jura" momentami pokazuje z kolei, że równie doskonale potrafi mruczeć. W każdej kompozycji słychać, że Mariza ma doskonałą świadomość głosu, panuje nad nim w stu procentach. Potwierdza to zresztą słowami: - Muszę być pewna tego, co śpiewam, przecież ludzie wyczują fałsz.

Szczerość słychać zresztą również podczas koncertów. Mariza promowała "Fado Tradicional" występami w Polsce w lutym tego roku i za każdym razem porywała publiczność. Pomagały w tym ustawione na scenie stoły - jakby przeniesione z portowej tawerny.

Po eksperymentowaniu z fado Mariza nową płytą broni tradycji gatunku, pokazując, że tak jak muzyczne miszmasze wciągająca może być jej szczerość. Lubi przypominać: - Najważniejsze w fado jest saudade, czyli miłość, pasja, nadzieja i prawda tego, co się robi.

@RY1@i02/2011/049/i02.2011.049.196.033b.001.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.