Aż poleje się krew
Przynajmniej od drugiej połowy lat 70. pośród filmowych horrorów triumfy święcą slashery - krwawe opowieści o seryjnych mordercach, polujących najczęściej na młodych balangowiczów. Skąd wziął się ich gigantyczny sukces?
Trudno o bardziej przewidywalną odmianę kina grozy. Tu wszystkie reguły zostały już dawno ustalone i niewielu reżyserów ma odwagę (a jeszcze mniej - talent), by zasady przełamać. Jeśli jeszcze jakimś cudem nie mieliście państwo do czynienia ze slasherami, oto krótki przegląd tego, czego możecie się spodziewać po dowolnym wybranym filmie gatunku.
Nemezis. Zło wcielone. A jednocześnie symbol filmu (i jego kolejnych części). Ukrywający się za maską hokejową Jason Voorhees z "Piątku trzynastego", Michael Myers z "Halloween" albo oszpecony bliznami po poparzeniach Freddy Kruger z "Koszmaru z ulicy Wiązów" to przykłady wręcz sztandarowe. Czasami morderca nie musi chować się za maską: Jigsaw z serii "Piła" (premiera szóstej części cyklu 11 marca na Canal+) zabija na odległość, zastawiając pułapki na ludzi, którzy w jego mniemaniu popełnili grzechy ciężkie. Zdarzają się przypadki ekstremalne, jak opętana przez ducha mordercy lalka w cyklu "Laleczka Chucky". Zasada jednak jest jasna: nie masz interesującego psychopaty (najczęściej straumatyzowanego w dzieciństwie bądź odgrywającego się na społeczeństwie za krzywdę, jaką mu wyrządzono) - nie masz dobrego slashera. Widzowie nigdy nie pamiętają ofiar w filmach tego typu. Za to dobrze wiedzą, kto wysłał je na tamten świat.
W Hollywood kasę zarabia się najlepiej na nastolatkach, więc najczęściej to młodzi ludzie są bohaterami kolejnych slasherów, żeby widzowie mogli lepiej wczuć się w ich sytuację. Najczęściej wygląda to tak jak w filmie "Teoria zabijania" (premiera na Canal+ w piątek 4 marca): grupa młodzieży świętuje ukończenie college’u w położonej za miastem posiadłości rodziców. Znikąd pojawia się tajemniczy morderca i kolejno eliminuje prawie wszystkich uczestników imprezy. Koniec. Wystarczy wymienić pojedyncze elementy tego scenariusza i już można kręcić kolejny film. A wszystko zaczęło się od "Piątku trzynastego", którego akcja toczyła się na letnim obozie - pomysł chwycił do tego stopnia, że producenci powielają go w kilkudziesięciu filmach rocznie. Slashery, których bohaterami są dorośli - tak jak w "Pile" - są w Hollywood rzadkością. Częściej zdarzają się w produkcjach europejskich, ale w ogóle z punktu widzenia Europejczyka bohaterowie amerykańskich slasherów są do tego stopnia irytujący, głupi i zgnuśniali, że aż chce się kibicować psychopatom w ich brudnej robocie.
Psychopaci grasują najczęściej w miejscach oddalonych od cywilizacji (letnie posiadłości, górskie obozowiska, zapyziałe miasteczka na Południu). Scenarzystom łatwiej wtedy uniknąć niepotrzebnych komplikacji, takich jak patrole policyjne, sąsiedzi, którzy mogą usłyszeć hałasy itp. Poza tym przeszkodą stał się rozwój cywilizacyjny - każdy ma teraz telefon komórkowy. Twórcy slasherów na wszelki wypadek wysyłają więc bohaterów swoich filmów do miejsc, w których nie będzie zasięgu, a zresztą i tak bateria za chwilę się wyładuje. A jeśli już akcja filmu toczy się w nieco większych ośrodkach, można być pewnym, że każdy policjant/sąsiad/przypadkowy świadek zostanie zmasakrowany, zanim zdąży wezwać pomoc.
Porządny slasher doczeka się kontynuacji. I to niejednej. Szkoda marnować fajną postać. "Piątek trzynastego" doczekał się więc jedenastu części (i remake’u), "Piła" zakończyła się po siedmiu odsłonach, "Halloween" - po ośmiu, ale potem Rob Zombie reaktywował serię, więc mamy też dwa remaki (premiera "Halloween 2" na Canal+ w piątek 18 marca), a trzeci już w drodze. Czasami filmy z serii tworzą układankę - jak "Piła" czy parodiująca slashery trylogia Wesa Cravena "Krzyk". Częściej chodzi jednak o to, by jeszcze raz wypuścić bestię na wolność. I zgarnąć dodatkową pulę ze sprzedaży biletów.
A wszyscy wielbiciele horrorów, nawet znając doskonale powyższe reguły, i tak dadzą się nabrać po raz kolejny.
@RY1@i02/2011/044/i02.2011.044.196.0003.001.jpg@RY2@
FOT. NA OKŁADCE: PAWEŁ ULATOWSKI, FOT. NA stronie canal+
Tyler Mane jako Michael Myers w drugiej części "Halloween" Roba Zombiego
Jakub Demiańczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu