Niezgoda na życie
Antoniego Czechowa nadal warto czytać - choćby dla stworzonych przez niego złożonych, nowoczesnych postaci kobiecych. Dowodzi tego nowe tłumaczenie noweli "Nieciekawa historia"
Scenografia stylizowana na wystrój XIX-wiecznego rosyjskiego dworku, na zewnątrz mróz, do środka zamaszystym krokiem wkracza młoda kobieta, tytułowana księżną Dniepropietrowną. "A kniaź Mitogorski był tu? Pytał o mnie? Jakby był, to mu powiedzcie... Albo nic mu nie mówcie" - wygłasza dramatycznie. Wbrew pozorom nie streszczam wcale fragmentu teatru telewizji, ale reklamę jednej z sieci telefonii komórkowych. Gdyby chcieć strywializować Czechowa, tak mogłaby zachować się któraś z bohaterek autora "Wiśniowego sadu" (choć w wersji Czechowowskiej tytuł arystokratyczny damy należałoby pominąć). W reklamie zawarła się przecież zbitka tego, co stereotypowo uważamy za rosyjskie, autor "Wujaszka Wani" stanowi zaś owej rosyjskości istotny element. Przywykliśmy stawiać znak równości pomiędzy bohaterami Czechowa a przypisywaną wschodnim sąsiadom melancholią, słowiańskim poczuciem niemocy, bezsilności, niemożności działania. Księżna Dniepropietrowna z reklamy jest trochę jak Katia z "Nieciekawej historii", dama neurotyczna, rozedrgana, podobnie jak wielu bohaterów Czechowa skłonna do dramatycznych gestów i nagłych zrywów, które, koniec końców, spełzają na niczym.
Zaczynam od kobiet Czechowa, bo im też sporo miejsca poświęca René Śliwowski w komentarzu dołączonym do nowego wydania "Nieciekawej historii". Tłumacz i popularyzator dzieł Rosjanina pisze o trudnościach, jakich lektura autora "Trzech sióstr" zaczęła przysparzać w latach powojennych. Przytacza przykłady desperackich prób zdesakralizowania Czechowa, po latach budowania mu pomników. Nie udało się. Czechowowi zarzucano antysemityzm, próbowano dorabiać mu gębę zatwardziałego antyfeministy i ogarniętego seksualną obsesją mizogina, ale nic nie zdołało zachwiać jego pozycji w literackim kanonie. Przeciwnie, jak dowodzi Śliwowski, w swoich dziełach, prywatnie podobno powściągliwy wobec płci przeciwnej pisarz stał się specjalistą od kobiecych portretów psychologicznych. Stworzył Olgę Iwanownę z "Trzpiotki", Oleńkę z "Duszki", wspomnianą Katię z "Nieciekawej historii", która tak nerwowo, po czechowowsku pyta "Co robić?", i Nadię z "Narzeczonej", duszącą się w świecie sztywnych formuł i pustych konwenansów, na straży których u rosyjskiego klasyka najczęściej stoją kobiety. Autor, oskarżany później o mizoginię, w istocie stworzył kilka najbardziej postępowych i oryginalnych postaci żeńskich w literaturze swojego czasu.
Podobnie dzieje się za każdym razem, gdy próbujemy przyciąć Czechowa do jakichś ram - wcześniej czy później rozbijamy się o paradoks. "Bo też Czechow jest fenomenem rzadko spotykanym nie tylko w literaturze rosyjskiej, lecz także światowej: nieczęsto się zdarza, by pisarz posługujący się budulcem na wskroś narodowym, czyli w danym przypadku czysto rosyjskim, stał się twórcą uniwersalnym - docierał do świadomości czytelników i widzów teatralnych pod różnymi szerokościami geograficznymi" - pisze gdzie indziej Śliwowski. Rzeczywiście, jeśli Czechow postrzegany jest dziś jako pisarz głęboko rosyjski, stuprocentowo uwikłany w czas i miejsce, w którym żył i tworzył, jak wytłumaczyć szaloną popularność Rosjanina wśród czytelników z innych kręgów kulturowych? Autor "Wiśniowego sadu" stał się jednym z ulubionych pisarzy rosyjskich za oceanem. W pierwszym odruchu trudno nie zadać sobie pytania, dlaczego tak się stało. Co tak bardzo mogło zafascynować Amerykanów w tej galerii zatrutych narodową neurozą melancholików, roztrzęsionych emocjonalnie desperatów odczuwających przeraźliwą niemoc wobec niezniszczalnego od pokoleń ładu? Co czytelników na przeciwnej półkuli mogło pociągać w tych leniwych posiedzeniach na wsi, jałowych dysputach, tęsknotach, które stereotypowo tak chętnie wiążemy z rosyjskością? Niewykluczone, że chodzi o niezwykłą pisarską nowoczesność Czechowa, antycypującą losy literatury w kolejnym stuleciu. Tu znów paradoks, bo twórca, którego tak gorliwie próbowano odbrązowić w czasach sowieckich, na świecie stał się ojcem współczesnych form narracyjnych. Badacze twórczości Czechowa twierdzą dziś, że zmarły przedwcześnie twórca miał kompleks nienapisanego nigdy powieściowego opus magnum. Wiedząc, że umiera na gruźlicę, jako człowiek niespełna 30-letni czuł gorączkowy pośpiech. Może dlatego wyspecjalizował się w tekstach krótkich, mających cechy filmowego montażu. Według René Śliwowskiego Czechow był podglądaczem swoich postaci, fotografował je słowami, każąc czytelnikowi zebrać serię ujęć w całość. Tak jest w "Damie z pieskiem", gdzie zaglądamy w miejsca schadzek bohaterów, w opowiadaniu "Kucharka się żeni", gdy oczami dziecka obserwujemy perypetie małżeńskie kucharki i dorożkarza, czy w "Narzeczonej", gdzie postaci zdają się wstępować na scenę, by wygłosić swoje kwestie. W opowiadaniach i dramatach autora "Wiśniowego sadu" efekt fotografii okazuje się bardzo silny - czujemy, że właściwa historia rozgrywa się tu poza głównym planem. Pozornie statyczna rzeczywistość, która pulsuje od podskórnych emocji i namiętności, stała się znakiem firmowym autora "Wujaszka Wani".
Tomasz Mann w eseju poprzedzającym w tym wydaniu "Nieciekawą historię" portretuje Czechowa jako wielkiego idealistę, wiecznie wątpiącego w literaturę i możliwość powiedzenia czytelnikowi prawdy. To także pisarz, pomimo młodego wieku, na wskroś przenikliwy, któremu choroba i perspektywa zbliżającej się śmierci każe widzieć więcej, mocniej, wyraziściej. W twórczości Rosjanina autor "Czarodziejskiej góry" widzi ów ciągły niepokój człowieka znajdującego się na krawędzi, niepotrafiącego wpasować się w ramy i konwencje, jakie przewidziała dla niego rzeczywistość. Wypowiadane przez Katię rozpaczliwe "Co robić?" staje się mottem wszystkich miotanych wątpliwościami bohaterów Czechowa. Imponuje empatia i literacka wyobraźnia, z jaką młody pisarz oddał sytuację egzystencjalną osuwającego się w śmierć i chorobę starca, człowieka zgorzkniałego, poirytowanego i upokarzanego pustymi rytuałami codzienności. Dla niektórych "Nieciekawa historia" to dzieło w dorobku Czechowa najdonioślejsze, jego swoisty testament. Ale ostatnim opowiadaniem Rosjanina okaże się "Narzeczona". Bohater noweli Sasza - podobnie jak Czechow - umrze na gruźlicę. W centrum zainteresowania pozostanie jednak Nadia, dziewczyna, która ucieka ze świata znienawidzonych mieszczańskich norm "»Żegnaj kochany Saszo« - myślała, a przed nią rysowało się nowe, szerokie, swobodne życie i to życie, jeszcze niewyraźne, pełne tajemnic, zniewalało ją i wabiło" - czytamy o ostatniej bohaterce autora "Wiśniowego sadu". Nadia przestaje pytać o to, co robić. Zaskakująco jasne i optymistyczne to zakończenie.
@RY1@i02/2011/044/i02.2011.044.196.0038.001.jpg@RY2@
Antoni Czechow i Lew Tołstoj - koniec XIX wieku
@RY1@i02/2011/044/i02.2011.044.196.0038.002.jpg@RY2@
Rok 2006 - inscenizacja "Trzech sióstr" Czechowa w Münchner Kammerspiele w Monachium
Malwina Wapińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu